Reklama

Reklama

Awantura o obraz podarowany WOŚP

Uniwersytet Trzeciego Wieku z Nowej Soli (woj. lubuskie) żąda zwrotu obrazu, który przekazał na WOŚP. Uważa, że sprzedano go... za tanio.

XVIII Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy zorganizowało Liceum Ogólnokształcące w Nowej Soli. W przygotowanie imprezy finałowej włączyło się mnóstwo osób, a wolontariusze - mimo odstraszającej aury - godzinami kwestowali na ulicach. Udało się także pozyskać całą rzeszę darczyńców, którzy przeznaczyli fanty na licytacje. Wśród nich był Nowosolski Uniwersytet Trzeciego Wieku, który przekazał sztabowi WOŚP obraz namalowany przez jedną ze swoich studentek.

Reklama

Psie pieniądze dla Orkiestry

Niedzielny finał Orkiestry w Nowosolskim Domu Kultury dobiegał już końca. Trwało wielkie liczenie, zakończyła się ostatnia tego wieczoru licytacja. Ponieważ nie wszystko udało się sprzedać podczas aukcji, organizatorzy postanowili przekazać pozostałe przedmioty na kiermasz. To właśnie tam podarowany przez NUTW obraz znalazł nabywców. - Pan, któremu obraz się spodobał, zaoferował nam za niego 50 zł i za taką kwotę go sprzedaliśmy - opowiada Agnieszka Andrzejewska, koordynatorka licytacji w sztabie LO.

Na tym jednak się nie skończyło - rozpętała się afera. Okazało się bowiem, że ani cena, ani fakt, że obraz został sprzedany na kiermaszu nie spodobały się Eugeniuszowi Kamińskiemu, członkowi zarządu NUTW, który w imieniu "uczelni" przekazał obraz.

- Dzieło malarki nie trafiło na aukcję, ale zostało sprzedane pokątnie. I to za psie pieniądze. Rama obrazu była warta o wiele więcej, nie mówiąc już o wartości samego dzieła. Tyle, to można zapłacić za wydrukowany obrazek w byle jakiej ramie, a nie oryginalny obraz - argumentuje Eugeniusz Kamiński.- Pozostaje ogromny żal, że wysiłek artystki poszedł na marne. Ponieważ to ja zwróciłem się do sekcji plastycznej z prośbą o przekazanie obrazu orkiestrze, czułem się zobowiązany stanąć w jej obronie - dodaje. Tak też się stało. Kamiński zgłosił się we wtorek do sztabu LO i zażądał zwrócenia obrazu.

- Nie chciałabym, żeby to w jakikolwiek sposób zaszkodziło Orkiestrze. Dołożymy wszelkich starań, aby sytuację rozwiązać - mówi Ludmiła Karabin, szefowa sztabu w LO. Jeszcze we wtorek zapadła decyzja, że o żądaniach E. Kamińskiego trzeba poinformować nabywców.

- Małżeństwo, które kupiło obraz, było zdziwione, gdy im o wszystkim opowiedziałam. Tym bardziej, że rozmawiali z autorką obrazu, która nie wspomniała o swoich wątpliwościach - mówi Andrzejewska. - Jest mi bardzo przykro. Mam wrażenie, że NUTW nie zrozumiał idei WOŚP. Nie chodziło tu przecież o promowanie kogoś, ale o pomoc dzieciom - przyznaje koordynatorka licytacji.

W dziesięcioletniej historii imprezy w Nowej Soli taka sytuacja zdarzyła się po raz pierwszy. Żądanie zaskoczyło wszystkich. Tym bardziej, że NUTW przekazując obraz nie sugerował minimalnej ceny, którą licytujący powinni uzyskać.

- Czasami zdarza się, że sprzedajemy przedmioty poniżej ich wartości, a inne, warte dużo mniej, licytowane są bardzo wysoko, ale nie mamy na to wpływu - mówi Lech Bekulard, który prowadził niedzielne licytacje w NDK. - Jestem zbulwersowany. Jeśli ktoś ma dawać coś w ten sposób, to lepiej, żeby nie dawał wcale - komentuje sprawę.

Kupowałem w dobrej wierze

Co na całe zamieszanie kupiec obrazu? - Kiedy go zobaczyłem byłem przekonany, że ktoś namalował go specjalnie na Orkiestrę. Gdy trafił na kiermasz od razu się nim zainteresowałem. Usłyszałem, że proponowana cena to 20 zł. Była dla mnie śmieszna, dlatego zaproponowałem 50 zł. Nikt inny nie był nim zainteresowany. Gdybym wiedział, z czym to będzie się wiązało, nigdy bym się na to nie zdecydował - mówi nowosolanin, który prosi nas o anonimowość.

Kupiec stawia sprawę jednoznacznie - obrazu nie odda. - Po pierwsze nie wiem, kto miałby mi zwrócić wydane pieniądze. Po drugie nie czuję się, żebym zrobił coś złego, dlatego nie widzę powodu, żeby oddawać obraz. Kupowałem go w dobrej wierze - argumentuje nowosolanin.

Anna Rybarczyk

Krzysztof Dobies, rzecznik WOŚP:

Trudno mi komentować tę sprawę, ponieważ nie wiem jakie były ustalenia między sztabem a darczyńcą. W przypadku naszych aukcji, które prowadzi nasz sztab w Warszawie, zawsze informujemy darczyńców, że nie chodzi o promowanie kogoś, ale o wparcie akcji charytatywnej. Każdy przedmiot zaczynamy licytować od 1 zł i orkiestra nie gwarantuje, jaką końcową cenę on osiągnie.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy