Zwrot ws. zatrzymanych Białorusinów. W tle zabójstwo 44-latka z Rosji
Rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Lublinie potwierdził Interii, że dwaj obywatele Białorusi zostali zwolnieni z aresztu w środę. Głos w sprawie zabrał także premier Donald Tusk. Jak stwierdził, "wszystko wskazuje na to, że śmierć Rosjanina w Białej Podlaskiej to zabójstwo polityczne".

W skrócie
- Dwaj obywatele Białorusi zatrzymani w sprawie zabójstwa 44-letniego Rosjanina w Białej Podlaskiej zostali w środę zwolnieni z aresztu.
- Premier Donald Tusk stwierdził, że wszystko wskazuje na polityczne tło zabójstwa, jednak podkreślił konieczność oczekiwania na dalsze dowody.
- W okolicy miejsca zdarzenia będą prowadzone zatrzymania nieprocesowe. Zbierane są informacje przez służby, a czynności śledcze nadal trwają.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
W poniedziałek przed południem na ul. Królowej Jadwigi w Białej Podlaskiej nieznany sprawca oddał kilka strzałów w kierunku 44-latka. Ofiarą był obywatel Rosji, znany pod pseudonimem Siemion Skrepetski. Mężczyzna był artystą, który w swojej twórczości otwarcie krytykował rosyjskie władze, w tym prezydenta Władimira Putina.
Jak powiedział Interii rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Lublinie prok. Marcin Kozak, dwóch wcześniej zatrzymanych obywateli Białorusi zostało zwolnionych w środę.
- W wyniku przeprowadzonych czynności nie potwierdziła się hipoteza, że mieli oni związek z zabójstwem w Białej Podlaskiej w związku z tym po przesłuchaniu ich w charakterze świadka, prokurator zdecydował o ich zwolnieniu - przekazał.
Zwrot ws. zatrzymanych Białorusinów. Donald Tusk zabrał głos
Na konferencji prasowej premier Donald Tusk pytany o zabójstwo 44-letniego obywatela Rosji oznajmił, że "dwaj zatrzymani w tej sprawie Białorusini zostali zwolnieni, ponieważ służby nie dysponują dowodami, że byli oni bezpośrednio zaangażowani w to zabójstwo".
Premier przypomniał, że zastrzelony mężczyzna był krytykiem Putina i rosyjskiego reżimu. Dodał, że zarówno policja jak i Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego proponowały mu ochronę, jednak odmawiał z nieznanych powodów.
- Wszystko na to wskazuje, że było to zabójstwo polityczne, ale musimy czekać na dowody i bardziej konkretne przesłanki - ocenił premier.
Rzecznik prokuratury zapowiedział w rozmowie z Interią, że w okolicach miejsca zdarzenia będzie dochodzić do tzw. zatrzymań nieprocesowych. - Oznacza to tyle, że będziemy zatrzymywać i sprawdzać pojazdy, legitymować kierowców czy przechodniów i może dojść do zatrzymań nieprocesowych w celu zbierania informacji i rozpytywania - mówił prok. Marcin Kozak
- Zatrzymanie procesowe od nieprocesowego różni się tym, że w zatrzymaniu procesowym sporządza się protokół - tak jak w przypadku tych obywateli Białorusi - tłumaczył rzecznik.
Koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak przyznał w rozmowie z Interią, że śledczy analizują możliwy rosyjski trop w tej sprawie. Jak podkreślił, brane są pod uwagę wszystkie hipotezy.
- Rosja podejmowała akty dywersji w Polsce, m.in. wysadzając tory kolejowe. Rosyjskie służby zlecały morderstwa. Musimy więc zakładać, że morderstwo krytyka Putina to działanie związane z rosyjskimi służbami - wyjaśnił.
Krytyk Putina zabity w Białej Podlaskiej. Przebieg wypadku
W poniedziałek do 44-letniego obywatela Rosji, który stał na chodniku, podszedł inny mężczyzna i oddał trzy strzały.
- Następnie, po upadku ofiary, podszedł do niej i oddał kolejne dwa strzały. Wnioski nasuwają się same, ale ja jestem zobligowany do opierania się na faktach, a nie na domysłach - podkreślił.
Wstępne oględziny zwłok wykazały pięć ran wlotowych oraz dwie wylotowe. Ślady po postrzałach ujawniono na głowie oraz klatce piersiowej ofiary. Na miejscu zdarzenia śledczy zabezpieczyli ponadto łuski i jeden nabój kalibru 9 mm.
- Na tę chwilę bliższych informacji dotyczących ustaleń tego śledztwa oraz zamierzeń nie będziemy ujawniać. Nie chcemy ułatwiać sprawcy lub sprawcom ukrycia się, zacierania śladów, ani także niweczenia tego postępowania w jakikolwiek inny sposób - zaznaczył prok. Kozak.
Policja podkreśla, że nie ma powodów do paniki i niepokoju. - Mieszkańcy nie mają się czego obawiać. Jedyną rzeczą, która teraz interesuje sprawcę, jest ucieczka z miejsca zdarzenia, a następnie próba opuszczenia terenu naszego kraju - przekazał podinsp. Andrzej Fijołek z KWP w Lublinie.













