Telefon przyspawany do ręki. Prawdziwa plaga w szkołach, Zamość mówi "STOP"
Pierwsi w Polsce, ale nie pierwsi w Europie. Zamość wprowadza w publicznych szkołach podstawowych całkowity zakaz korzystania z komórek. Uczniowie nie będą jednak całkowicie pozbawieni urządzeń. "Włożymy je do specjalnego, zamykanego magnetycznie etui i zwrócimy uczniowi do plecaka" - mówi Interii Grzegorz Lasek, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 9 w Zamościu. Etui będzie mógł otworzyć tylko pracownik szkoły. - Oczywiście rodzic też się dowie - dodaje dyrektor.

Zanim jednak komórka trafi do etui, uczeń będzie musiał złamać zawarty w statucie zapis o tym, że urządzenia ekranowe po wejściu do szkoły trafiają do specjalnych szafek.
- Konsultowaliśmy wszystko z Ministerstwem Edukacji Narodowej i z rodzicami. Pomysł bardzo się spodobał. Wszystkie strony go akceptują, a my mamy poczucie, że działamy dla dobra dzieci - tłumaczy Interii dyrektor Lasek.
Oczywiście będą wyjątki - choćby osoby ze zdrowotnym uzasadnieniem posiadania telefonu. Będzie to kwestia ustalana indywidualnie.
- Widzimy, co się dzieje, gdy nie ma jakiegokolwiek ograniczenia, telefon jest niemalże przyspawany do ręki ucznia. Oni ze sobą nie rozmawiają, nie zawiązują relacji, mają w ogóle problem z utrzymaniem koncentracji, jakiejkolwiek rozmowy - tłumaczy pomysł Barbara Mizerska, pedagog szkolny.
Tysiąc sztuk etui na telefony komórkowe
W skrajnym przypadku, uczeń ma mieć możliwość skorzystania z telefonu zlokalizowanego w sekretariacie. - Nikomu tego nie odmówimy, jeśli będzie taka potrzeba - dodaje pedagog.
Pomysł ograniczenia korzystania z komórek przez dzieci nie jest nowy. Już teraz w nieoficjalnych rozmowach z pracownikami ministerstwa słyszymy, że całkowity zakaz może się pojawić już we wrześniu 2026 roku.
- Ministerstwo z uwagą obserwuje takie pilotażowe programy. Na pewno wnioski będą bardzo ciekawe. - słyszymy nieoficjalnie.
Na ten moment używanie telefonów komórkowych w szkołach regulują wewnętrzne przepisy. W niektórych placówkach są bardziej, w innych mniej liberalne. Są takie szkoły, w których wprowadzono już całkowite zakazy.
Zamość zakupił jak na razie tysiąc dedykowanych etui, wspiera też szkoły w montażu specjalnych szafek.
- Proponujemy systemowe rozwiązania, aby zapobiec bezzasadnemu korzystaniu przez uczniów z urządzeń ekranowych, w tym telefonów. Chcemy, aby szkoła powróciła do systemu, gdzie nawiązywane były relacje między uczniami - tłumaczy w rozmowie z Interią Jacek Bełz, rzecznik prasowy zamojskiego Urzędu Miasta.
"Serio przesada". Uczniowie o planach szkoły
Co ciekawe, uczniowie z którymi rozmawialiśmy o sprawie wcale nie są przeciwni.
- Uważam, że trzeba coś zrobić. Mamy korytarz z czwartoklasistami to tam jest już serio przesada. Siedzą obok siebie z telefonami, grają w coś i krzyczą jakieś niezrozumiałe rzeczy. Niesamowite, to trzeba zobaczyć na własne oczy - mówi Interii Natalia, uczennica ósmej klasy.
- Młodsze klasy w ogóle ze sobą już nie rozmawiają, tak jakby siedzą obok, a komunikują się przez jakieś gry, obrazki, filmiki. Wydaje mi się, że u nas jest tego mniej, ale czwarta, piąta klasa to naprawdę masakra - dodaje jej koleżanka Magda.
"A co poza szkołą?" Rodzice o najnowszym pomyśle
Przedstawiciele miasta konsultowali pomysł ze wszystkimi stronami. Poparcie jest powszechne, jednak rodzice zwracają uwagę na coś innego.
- My możemy zabraniać, ale dzieci i tak wymyślą jak go obejść. To jest jedno, a druga sprawa, telefonów i mediów społecznościowych ogólnie jest za dużo nie tylko w szkole, ale i w domu i poza domem - zwraca uwagę pani Krystyna, matka jednego z uczniów.
- Musi za tym iść też edukacja, rozwój emocjonalny. Bo pusty zakaz dziecko potraktuje po prostu jako opresję - dodaje kobieta.
Szkoła zamierza na bieżąco prowadzić prelekcje poświęcone konsekwencjom uzależnienia od ekranów. Jest to także jeden z punktów podstawy programowej przedmiotu Edukacja Zdrowotna. Co więcej, pojawiły się plany wprowadzenia obowiązku uczestnictwa na tej lekcji.
Łukasz Dubaniewicz















