Reklama

Reklama

Sznur tirów zatruwa im życie. Hałas, spaliny, śmieci i blokada drogi

Kierowcy ciężarówek śmiecą i załatwiają potrzeby fizjologiczne tuż przy naszych domach - alarmują mieszkańcy Lubelszczyzny. W ich miejscowościach, leżących nieopodal granicy z Białorusią, ustawiają się długie kolejki tirów czekających na odprawę. W liście do Rzecznika Praw Obywatelskich piszą też o hałasie, który nie pozwala im spać, a także nadmiernej emisji spalin oraz zablokowanych wyjazdach z posesji. Sznury ciężarowych samochodów zainteresowały także rzecznika lubelskiej Izby Administracji Skarbowej. W jego ocenie problemy wynikają m.in. z sankcji nałożonych na Białoruś.

Do Rzecznika Praw Obywatelskich dotarły skargi mieszkańców lubelskich miejscowości Wólka Dobryńska i Zalesie, leżących nieopodal granicy Polski z Białorusią. Jak opisali, życie utrudniają im kolejki tirów i mniejszych pojazdów ciężarowych, które oczekują na odprawę graniczną w Kukurykach. "Ludzie mają trudności z bezpiecznym i swobodnym dotarciem do swoich domów. Sznur ciężarówek zaparkowanych na poboczu drogi blokuje zjazdy na ich posesje" - przekazało biuro RPO.

To nie koniec kłopotów. Mieszkańcy alarmują też, że tiry zwężają drogę krajową nr 2, co zagraża bezpieczeństwu ruchu. Jak również zauważyli, kierowcy zachowują się niezgodnie z przepisami, bo zostawiają włączone silniki, podnosząc emisję spalin. Mieszkańcy narzekają też na hałas, gdy ciężarówki w dzień i w nocy nagle ruszają, by kawałek dalej znów zaparkować.

Reklama

Kolejka tirów przy granicy z Białorusią. Mieszkańcy narzekają na zachowanie kierowców

W Wólce Dobryńskiej i Zalesiu spokój zakłócają też agregaty chłodnicze pojazdów przewożących artykuły spożywcze, które szybko się psują. Szoferzy, niemający dostępu do toalet, mają też "załatwiać potrzeby fizjologiczne tam, gdzie się da", czyli często przy posesjach. Kierowcy - zdaniem mieszkańców - nierzadko wyrzucają też śmieci przy ich domach.

Sprawą zajął się zastępca RPO Valeri Vachev. Zaapelował do komendanta miejskiego policji w Białej Podlaskiej, by przeanalizował, czy postój ciężarówek w obszarze zabudowanym narusza prawo drogowe. "Zakazuje ono postojów w miejscach utrudniających wyjazd lub wjazd do posesji. Zabrania też postoju w obszarze zabudowanym, poza wyznaczonymi parkingami, pojazdów lub ich zespołu o dopuszczalnej masie przekraczającej 16 ton lub o długości ponad 12 metrów" - opisał Vachev.

Zastępca Marcina Wiącka zapytał także, czy policja wie o wykroczeniach, jakie mają popełniać szoferzy. "Jeśli tak, Rzecznik chce wiedzieć, czy funkcjonariusze nakładali na sprawców mandaty lub kierowali do sądu wnioski o ich ukaranie" - dodano w komunikacie RPO.

Rzecznik MŚP: Sznur ciężarówek zagraża bezpieczeństwu, służby nie zapewniają porządku

O sznurze ciężarówek w Lubelskiem wie również Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorstw Adam Abramowicz. W zeszłym tygodniu interweniował w tej sprawie do komendanta wojewódzkiego policji w Lublinie, jak i Głównego Inspektora Transportu Drogowego.

"Do Rzecznika MŚP docierają sygnały od przedsiębiorców z branży transportowej, dotyczące funkcjonowania i koordynacji działań służb granicznych oraz policji w strefie przygranicznej, tj. na drogach dojazdowych do terminala w Koroszczynie (jest on zlokalizowany tuż przed przejściem granicznym w Kukurykach - red.) - stwierdził Abramowicz.

W jego liście również czytamy o zagrożeniach w ruchu, jakie sprawia kolejka tirów. Według Rzecznika MŚP służby nie zapewniają na miejscu porządku i nie prowadzą nadzoru. "Stan ten nie ulega poprawie, pomimo licznych apeli przewoźników, kierowanych m.in. do policji" - dodał.
Rzecznik lubelskiej komendy wojewódzkiej Andrzej Fijołek odpowiedział w rozmowie z PAP, że "od początku utworzenia się kolejki przed przejściem, policjanci są cały czas obecni na miejscu". 

- Funkcjonariusze robią wszystko, by nie dochodziło do sytuacji konfliktowych, do prób ominięcia kolejki, czy do rozjeżdżania bocznych dróg. Dbamy również o to, aby mimo utrudnień, umożliwić przejazd innym samochodom. Reagujemy na wszelkie nieprawidłowości. Kierowców, którzy nie chcą stosować się do przepisów, karzemy mandatami - zapewniał.

Jedni kierowcy chcą przechytrzyć drugich. "Poszkodowani są uczciwi"

Z kolei rzecznik Izby Administracji Skarbowej w Lublinie Michał Deruś wyliczał w zeszłą środę, że obecnie około 600 samochodów ciężarowych czeka na wyjazd z Polski do Białorusi w Koroszczynie. - Szacunkowy czas oczekiwania wynosi od 24 do 26 godzin. Problem polega na tym, iż osoby dojeżdżające do przejścia próbują przechytrzyć innych kierowców i bocznymi drogami dojeżdżają bliżej terminala wpychając się w kolejkę - opisał.

W ocenie Derusia "w tej sytuacji najbardziej poszkodowane są osoby, które normalnie, uczciwie dojeżdżają na koniec kolejki". - Sam problem kolejek w Koroszczynie istnieje chyba od 30 lat. Jest to taka sinusoida, bo pojawiają się co jakiś czas. Obecnie bezpośrednią przyczyną są sankcje UE wobec Białorusi i Rosji - objaśnił.

Jak przekazał przedstawiciel IAS, o przygranicznych kłopotach został poinformowany wojewoda lubelski. - Będą podejmowane działania, które mają zmierzać do kolejkowania tych samochodów, aby każdy czekał uczciwie na przekroczenie granicy - zapowiadał.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy