Reklama

Reklama

Spalone zwłoki to ciało księdza

Badania DNA spalonych zwłok na cmentarzu w Łopienniku Nadrzecznym (woj. lubelskie) potwierdziły, że to ciało księdza Bogusława P. oskarżonego i podejrzanego o molestowanie seksualne chłopców. Ksiądz prawdopodobnie popełnił samobójstwo - podpalił się na cmentarzu.

- Badania DNA potwierdziły, że spalone zwłoki znalezione na cmentarzu w Łopienniku Nadrzecznym to ciało księdza Bogusława P. - poinformował rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Zamościu Romuald Sitarz.

Reklama

Przyczyna zgonu księdza nie jest jeszcze dokładnie ustalona. Przeprowadzona wcześniej sekcja zwłok wykazała, że na ciele denata - poza obrażeniami spowodowanymi działaniem wysokiej temperatury - nie ma śladów innych obrażeń, które mogłyby spowodować zgon. Prokuratura czeka jeszcze na wyniki szczegółowych badań m.in. toksykologicznych.

Zostawił pożegnalny list

Dotychczasowe ustalenia śledczych wskazują, że 53-letni ksiądz Bogusław P. prawdopodobnie popełnił samobójstwo - podpalił się na cmentarzu w miejscowości Łopiennik Nadrzeczny, w której mieszkał.

Jego spalone ciało zostało znalezione w piątek 10 sierpnia, w okolicy grobu jego rodziców. Zgłoszenie o tym, że na cmentarzu pali się człowiek, policja otrzymała od osób, które przechodzili wówczas obok cmentarza. Jeszcze tego samego dnia zwłoki księdza rozpoznał znajomy duchownego. W domu księdza znaleziono list pożegnalny, którego treści prokuratura nie ujawnia.

Był oskarżony o molestowanie

Kilka dni wcześniej lubelska prokuratura postawiła ks. Bogusławowi P. zarzuty molestowania seksualnego dwóch małoletnich chłopców poniżej 15. roku życia. Obaj pokrzywdzeni są obecnie dorośli. Do przestępstw miało dochodzić w 2002 i 2003 roku, kiedy ks. Bogusław P. był proboszczem jednej parafii pod Lublinem. Ksiądz nie przyznał się do winy. Prokurator wnioskował o tymczasowe aresztowanie księdza, ale sąd tego wniosku nie uwzględnił.

Jeden z pokrzywdzonych zgłosił się do organów ścigania i zawiadomił o przestępstwie po tym, jak dowiedział się z mediów, że ten sam ksiądz został oskarżony o molestowanie seksualne 11-letniego ministranta w Niemczech. Proces w tej sprawie toczy się przed Sądem Rejonowym w Krasnymstawie (woj. lubelskie).

Sprawy zostaną umorzone

Według aktu oskarżenia ksiądz P. w okresie od lutego 2004 r. do lutego 2005 r., w miejscowości Pocking w Dolnej Bawarii, gdzie wtedy pracował jako wikary, co najmniej trzykrotnie dopuścił się tzw. innych czynności seksualnych wobec ministranta. Ks. Bogusław P. przed sądem również nie przyznał się do winy.

Polska prokuratura zajęła się tą sprawą w 2010 r. na skutek wniosku o ściganie przekazanego przez prokuraturę niemiecką. Sprawa trafiła do Krasnegostawu, ponieważ ksiądz był na stałe zameldowany w powiecie krasnostawskim.

Obie sprawy, zgodnie z obowiązującymi przepisami, w związku ze śmiercią księdza zostaną umorzone. Jak wyjaśniła rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Lublinie Beata Syk-Jankowska, decyzja o umorzeniu postępowania zostanie wydana, gdy prokuratura otrzyma odpis aktu zgonu ks. Bogusława P.

Kuria wystosowała apel

Lubelska Kuria Metropolitalna w dniu znalezienia zwłok księdza wydała oświadczenie, w którym zaapelowała o "niewydawanie osądów mogących bezpowrotnie pozbawić zmarłego dobrego imienia", informując zarazem, że ksiądz w związku z zarzutami został zawieszony w pełnieniu wszelkich posług duszpasterskich.

W oświadczeniu podkreślono, że ksiądz "zarówno wobec instytucji wymiaru sprawiedliwości, jak i przed swoimi zwierzchnikami nie przyznał się do winy, wyraźnie oświadczając, że zarzucane mu czyny nigdy nie miały miejsca".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy