Sąsiedzi wstrząśnięci po zabójstwie 16-latki. "Razem podlewaliśmy kwiaty"
- W piątek wieczorem wynosili jej ciało - opowiada Interii pan Sławomir, mieszkający przy cichej ulicy w Białej Podlaskiej, nieopodal domu, w którym miało dojść do morderstwa. Ofiara to 16-letnia Gabriela. Według prokuratury zabito ją w nocy z 2 na 3 czerwca. Zwłoki dziewczyny znaleziono dopiero kilka dni później. W sprawie zatrzymano 19-letniego chłopaka nastolatki. Sąd zdecydował o jego tymczasowym aresztowaniu.

Dom, w którym znaleziono ciało 16-letniej Gabrieli podzielony jest na dwie części. Jedna zajmowana jest przez właścicieli, druga przeznaczona na wynajem. I właśnie tam, w jednym z wynajmowanych pokoi miało dojść do morderstwa.
- Tu się ludzie zmieniają ciągle, ja nawet nie wiedziałem, jak oni się nazywali - opowiada nam pan Sławomir.
- Zamieszanie zaczęło się w piątek. Najpierw przyjechała policja, potem karetka, więcej policjantów. Widać było od razu, że coś się stało - dodaje.
"Koszmar". Sąsiedzi o tragedii
Sprawa zaczęła się od zgłoszenia rodziny o zaginięciu nastolatki. Nie było z nią kontaktu od kilku dni. Trzy miesiące wcześniej miała zamieszkać w Białej Podlaskiej z 19-letnim Dominikiem. Wtedy też relacje z bliską rodziną miały ulec pogorszeniu.
- Koszmar, nie mogę się pozbierać, bo przecież tu się mieszka. Chcielibyśmy, żeby to był tylko zły sen - mówi Interii sąsiadka zajmująca w domu inną kwaterę.
- Mieszkali tu parę miesięcy, podlewaliśmy razem kwiaty - opowiada
- Spokojni, bez kłótni, żyli swoim życiem. Tu nikt nikomu nie wchodzi w paradę, nie wiem co się działo między nimi - dodaje.
Pod domem, w którym doszło do zabójstwa spotykamy koleżankę Gabrieli.
- Chodziłyśmy razem na praktyki. To była spokojna, religijna dziewczyna. Nie potrafię zrozumieć co mogło się stać - mówi i przywołuje krążące plotki o brutalnym charakterze zbrodni.
Wątek ostrego narzędzia potwierdzili śledczy, choć unikają oni precyzyjnego opisu.
- Odpowiedź na pytanie o przyczyny śmierci da nam sekcja zwłok, nie ulega jednak wątpliwości, że doszło do zbrodni - mówi Marcin Kozak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie.
Jak podaje, mężczyzna został zatrzymany na oddziale psychiatrycznym szpitala w Radzyniu Podlaskim. Miał się tam znaleźć po awanturze, jaką rozpętał wcześniej w domu rodzinnym.
Według ustaleń, po dokonaniu zabójstwa wzburzony mężczyzna pojechał do rodziców i tam wszczął kłótnię. Domownicy podejrzewali, że może być pod wpływem środków psychoaktywnych.
Mężczyzna usłyszał zarzuty. Jest tymczasowy areszt
- Przyznał się do zarzucanego mu czynu. Za zabójstwo grozi mu kara nawet dożywotniego pozbawienia wolności - tłumaczy prokurator Kozak.
Rzecznik Sądu Okręgowego w Lublinie Renata Borek powiedziała w poniedziałek PAP, że podejrzany został przesłuchany w placówce leczniczej przez sąd, który zadecydował o jego tymczasowym aresztowaniu na trzy miesiące.
- Sąd Rejonowy w Białej Podlaskiej podzielił argumentację, która znalazła się we wniosku aresztowym - przekazała sędzia Borek. Uzupełniła, że decyzja o aresztowaniu jest związana z obawą matactwa i grożącą podejrzanemu mu surową karą.
Łukasz Dubaniewicz











