W skrócie
- Pożar w zakładzie JFG Composites w Lublinie doprowadził do strat szacowanych na około pięć milionów euro.
- Prokuratura uruchomiła śledztwo w związku z pożarem, rozważając między innymi celowe podpalenie.
- Oględziny miejsca zdarzenia zostały wstrzymane z uwagi na ryzyko zawalenia uszkodzonej konstrukcji i mają być wznowione po zabezpieczeniu obiektu.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Pożar na terenie zakładu JFG Composites w Lublinie wybuchł ok. godziny 14.30 w niedzielę. Z ogniem przez siedem godzin walczyło ok. 60 strażaków. W wyniku zdarzenia nikt nie został ranny, nie było także konieczności przeprowadzenia ewakuacji.
Jak tłumaczył na antenie Polsat News mł. kpt Bartłomiej Pytka, rzecznik prasowy PSP w Lublinie, hala była złożona z części magazynowej oraz części biurowej, dwukondygnacyjnej. W obiekcie "przechowywane były kompozyty do samolotów".
Lublin. Ogromny pożar w hali JFG Composites. Ruch prokuratury
Informacje o rozpoczęciu postępowania przekazał prok. Marcin Kozak, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Lublinie.
Prokurator wraz z biegłym z zakresu pożarnictwa rozpoczęli oględziny miejsca zdarzenia w poniedziałek ok. godz. 12 po wcześniejszym uzyskaniu formalnej zgody Inspektora Nadzoru Budowlanego.
"Po kilku godzinach intensywnych prac czynności musiały jednak zostać przerwane. Z opinii i wskazań technicznych wyniknęło bezpośrednie ryzyko zawalenia się uszkodzonej konstrukcji budynku, co stwarzało realne zagrożenie dla życia i zdrowia uczestników oględzin" - czytamy.
Działania na miejscu zdarzenia zostaną wznowione po odpowiednim zabezpieczeniu i ustabilizowaniu obiektu. Wśród hipotez, które będą badali śledczy znajdują się m.in. celowe podpalenie oraz powstanie pożaru w wyniku awarii technicznej lub z przyczyn samoistnych.
Śledztwo po potężnym pożarze w Lublinie. Wśród hipotez podpalenie
"Śledztwo prowadzone jest w kierunku sprowadzenia zdarzenia zagrażającego życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach, mającego postać pożaru" - sprecyzował rzecznik prasowy lubelskiej prokuratury.
Prok. Kozak podkreślił, że na obecnym, wstępnym etapie śledztwa brak jest podstaw do kategorycznego potwierdzenia lub wykluczenia którejkolwiek z przyjętych wersji. "Wskutek zdarzenia powstały szkody, których wartość pokrzywdzony wstępnie oszacował na około pięć milionów euro" - dodał.













