Przyjechała odwiedzić matkę, zobaczyła słup dymu. Tragedia w Lubelskiem
Dwie kobiety - 89-letnia matka i jej 59-letnia córka - zginęły w pożarze domu jednorodzinnego w miejscowości Jaszczów-Kolonia (woj. lubelskie). Do tragedii doszło w sobotę po godzinie 9. Okoliczności zdarzenia bada policja pod nadzorem prokuratury. Jak opisują media, pożar zgłosiła druga córka, która przyjechała o poranku w odwiedziny.

W skrócie
- Dwie kobiety, 89-letnia matka i 59-letnia córka, zginęły w pożarze domu jednorodzinnego w Jaszczowie-Kolonii.
- Na miejsce wysłano sześć zastępów straży pożarnej, które ewakuowały kobiety z dużego zadymienia, ale lekarz stwierdził ich zgon.
- Policja i prokuratura badają okoliczności tragedii, przyczyna pożaru nie jest jeszcze znana.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Jak poinformowała policja, zgłoszenie o pożarze wpłynęło do służb w godzinach porannych.
"Policja Łęczyńska wyjaśnia okoliczności tragicznego zdarzenia, do którego doszło dziś po godzinie 9 w miejscowości Jaszczów-Kolonia, gmina Milejów. W wyniku pożaru budynku mieszkalnego śmierć poniosły dwie kobiety w wieku 89 i 59 lat. Wewnątrz budynku panowało duże zadymienie" przekazali we wpisie lubelscy funkcjonariusze.
Pożar domu w Jaszczowie-Kolonii. Doszło do tragedii
Jak ustalił "Fakt", alarm podniosła córka seniorki, która przyjechała w sobotę odwiedzić matkę. Gdy zauważyła dym unoszący się nad domem, nie weszła do środka, lecz natychmiast wezwała służby.
Na miejsce skierowano sześć zastępów straży pożarnej - trzy z Łęcznej oraz trzy jednostki Ochotniczych Straży Pożarnych z gminy Milejów.
Strażacy weszli do budynku w aparatach ochrony dróg oddechowych.
- W budynku panowało ogromne zadymienie. Podczas przeszukiwania domu ratownicy natknęli się na pierwszą osobę, po chwili odnaleziono drugą. Obie kobiety zostały ewakuowane i przekazane zespołowi ratownictwa medycznego. Niestety, lekarz stwierdził zgon - relacjonował "Faktowi" st. asp. Karol Zabłotny, oficer prasowy Komendy Powiatowej PSP w Łęcznej.
Według wstępnych ustaleń kobiety mogły spać w chwili, gdy dom zaczął wypełniać się duszącym dymem. Akcja ratowniczo-gaśnicza trwała jeszcze długo po opanowaniu ognia.
Strażacy dogaszali pogorzelisko, usuwali zadymienie i zabezpieczali teren. Dodatkowym zagrożeniem były butle z gazem, które wyniesiono z budynku, by zapobiec eksplozji. Działania zakończyły się około godziny 12.30.
Tragiczny poranek w Lubelskiem. Policja i prokuratura badają sprawę
Przyczyna pożaru nie jest jeszcze znana. - W domu znajdowało się kilka potencjalnych źródeł ognia: instalacja elektryczna, piec węglowy, piecyk gazowy oraz butle z gazem. -Jest za wcześnie, by mówić o przyczynie - podkreślał st. asp. Karol Zabłotny.
Również policja nie przesądza, co doprowadziło do tragedii. - Będziemy ustalać, czy pożar powstał od kuchenki, czy też od innego urządzenia. Na razie jest zbyt wcześnie, by określić przyczynę - powiedział "Faktowi" podinsp. Andrzej Fijołek, rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie.
Sprawą zajmuje się prokuratura. Najprawdopodobniej w najbliższych dniach zostanie zarządzona sekcja zwłok obu kobiet.













