Pożar na Lubelszczyźnie. Nowe informacje strażaków, na miejscu ministrowie
- Sytuacja wciąż jest poważna - powiadomił podczas porannego briefingu szef MSWiA Marcin Kierwiński. Strażacy alarmują, że front pożaru na terenie województwa lubelskiego ciągle się zmienia. W akcję zaangażowany jest m.in. śmigłowiec Black Hawk oraz samoloty Dromader. We wtorek w trakcie działań doszło do katastrofy samolotu gaśniczego, w której zginął pilot. - Był doświadczony, miał duże kwalifikacje - mówił Kierwiński.

W skrócie
- Minister Marcin Kierwiński poinformował, że sytuacja na Lubelszczyźnie jest poważna.
- Według straży pożarnej front pożaru cały czas się zmienia.
- Podczas akcji gaśniczej doszło do katastrofy samolotu Dromader, w wyniku czego zginął pilot.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Na Lubelszczyznę przybyli minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński oraz szefowa resortu klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska.
Państwowa Straż Pożarna informowała wcześniej, że na terenie kilku powiatów województwa lubelskiego trwa akcja gaśnicza związana z rozległym pożarem lasu, który wybuchł we wtorek w pobliżu wsi Kozaki (pow. biłgorajski).
Lubelskie: Pożar lasu, są zarzewia ognia
Podczas konferencji prasowej w nocy Kierwiński przekazał, że "ogień się nie rozprzestrzenia". O poranku szef MSWiA podkreślił, że "sytuacja wciąż jest poważna".
- Są jeszcze zarzewia pożaru, podążamy za tym pożarem. Front pożaru ciągle się zmienia, ale to nie jest duża dynamika. Trudna dostępność do tych miejsc powoduje, że nie jesteśmy w stanie łatwo do nich dotrzeć. Działania z powietrza są dla nas kluczowe - przekazał komendant główny PSP nadbryg. Wojciech Kruczek.
- Najważniejsze są śmigłowce. Dwa już do nas lecą. To Black Hawk oraz śmigłowiec Lasów Państwowych. Dwa pozostałe dolecą w trochę późniejszym czasie. Dostępne są również dwa samoloty Dromader - mówił strażak.
Szef PSP poinformował, że to pożar, który "rozprzestrzenia się na powierzchni lasu, dość wolno". - Mówiliśmy o 250 hektarach, tam został ugaszony. Trudno dostępny jest front pożaru, czekamy na wsparcie z powietrza - podkreślił Kruczek. Dodał, że front ma 800 metrów.
- Mamy na miejscu 48 zastępów, kolejne 58 dojedzie na godz. 8. To są zastępy z województwa lubelskiego, ale i kompania gaśnicza z województwa małopolskiego oraz jeden moduł GFFFV (zespół ratowniczy przeznaczony do zwalczania wielkopowierzchniowych pożarów lasów - red.) z województwa podkarpackiego - poinformował szef PSP.
Zaznaczył, że na ten moment nie ma zagrożenia dla okolicznych mieszkańców. - To jest trudno dostępny obszar leśny, odległość od zabudowań wynosi około sześć kilometrów. Na ten moment to zagrożenie nie stanowi poważnej kwestii, bardziej rozprzestrzenianie się w przestrzenie leśne - podkreślił.
Katastrofa samolotu gaśniczego. "Bardzo trudne warunki"
W trakcie nocnego briefingu Paulina Hennig-Kloska odniosła się do katastrofy samolotu, który rozbił się w trakcie akcji gaśniczej. Pilot zginął na miejscu.
- Najbardziej tragiczny wypadek i największa strata to śmierć jednego z pilotów Dromadera, który wypełniał zadania Lasów Państwowych. Chciałaby złożyć kondolencję rodzinie i wyrazy współczucia - mówiła minister.
Zaznaczyła, że wyjaśnianiem przyczyn katastrofy będą zajmować się eksperci z Komisji Badania Wypadków Lotniczych, a także prokuratura. Kierwiński dodał, że pilot, który zginął, "był doświadczony i miał duże kwalifikacje".
Komendant główny PSP nadbryg. Wojciech Kruczek zaznaczył, że w momencie wypadku "były bardzo trudne warunki realizacji zadań gaśniczych, ogromne ilości dymu, trudna widoczność oraz wysoka temperatura".
Pożar na Lubelszczyźnie. Służby monitorują sytuację
Szef PSP informował w nocy, że według szacunków ogień objął powierzchnię 250 hektarów. - Pożar się nie rozprzestrzenia. Skoro świt będziemy weryfikować miejsca, w których będą konieczne zrzuty wody - zapowiadał nadbryg. Wojciech Kruczek.
- Czeka nas jeszcze wielogodzinne, a może i wielodniowe zadanie związane z dogaszaniem tlących się elementów pod ściółką. Trzeba będzie nadzorować, aby nie doszło do wtórnego zapalenia - mówił strażak.
Starosta biłgorajski Andrzej Szarlip ocenił, że w wyniku pożaru zniszczeniu uległo ponad 100 hektarów lasu.
Zamknięta we wtorek droga wojewódzka numer 849 w środę wczesnym rankiem wciąż pozostawała zablokowana.














