Reklama

Reklama

Nie przyjęli 3,5-miesięcznego dziecka do szpitala. Zmarło

56-letnia Ewa G. i 44-letni Piotr Z., lekarze ze szpitala w Chełmie (woj. lubelskie), zostali oskarżeni o narażenie na niebezpieczeństwo utraty życia 3,5-miesięcznego dziecka, które w lutym ubiegłego roku zmarło na sepsę.

Dyspozytorka pogotowia ratunkowego 58-letnia Elżbieta S. oskarżona została o nieudzielenie pomocy dziecku. Akt oskarżenia skierowany został do Sądu Rejonowego w Chełmie - poinformowała w środę rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Lublinie Beata Syk-Jankowska.

Reklama

W lutym ubiegłego roku matka 3,5-miesięcznego chłopca, który miał wysoką gorączkę, zadzwoniła po pogotowie, ale karetki nie wysłano. Matka sama przywiozła dziecko do szpitala. Lekarze jednak odesłali ją, aby najpierw uzyskała skierowanie. Dopiero gdy wróciła ze skierowaniem, dziecko przyjęto do szpitala i zrobiono mu pierwsze badania. Okazało się, że ma sepsę. Chłopczyka przetransportowano do szpitala klinicznego w Lublinie, ale nie udało się go uratować.

Ewę G., która pełniła funkcję lekarza dyżurnego na pediatrycznej izbie przyjęć Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Chełmie, prokuratura oskarżyła o to, że odmówiła przyjęcia do szpitala dziecka znajdującego się w stanie bezpośredniego zagrożenia życia, nie zleciła wykonania badań krwi i moczu oraz nakazała matce uzyskanie skierowania, co nie było konieczne.

Piotr Z., tego dnia lekarz dyżurny na oddziale pediatrii, oskarżony został o to, że przed przyjęciem na oddział i zrobieniem pełnych badań skierował dziecko na konsultację laryngologiczną, a po przyjęciu nie weryfikował stanu dziecka w kolejnych godzinach. Już po rozpoznaniu sepsy nie zlecił badań gazometrycznych i nie wdrożył resuscytacji płynowej, co - według prokuratury - zmniejszyło szansę na uratowanie dziecka.

Dyspozytorce stacji pogotowia Elżbiecie S. prokuratura zarzuciła, że odmówiła wysłania karetki do dziecka, nie przeprowadziła odpowiednio pogłębionego wywiadu i skierowała rodziców do ambulatorium zamiast do szpitala.

Prokuratura zamówiła w tej sprawie kompleksową opinie biegłych z zakresu medycyny sądowej, pediatrii i chorób zakaźnych z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. "Zgromadzony materiał dowodowy dał podstawy do przedstawienia zarzutów" - podkreśliła Syk-Jankowska.

Zarówno lekarze, jak i dyspozytorka pogotowia nie przyznali się do popełnienia zarzucanych im czynów. Tylko Piotr Z. złożył wyjaśnienia przed prokuratorem, obie kobiety odmówiły składania wyjaśnień.

Lekarzom grozi do 5 lat więzienia, dyspozytorce pogotowia - do 3 lat.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama