"Myślałem, że to wojna". Hrubieszów zdumiony ćwiczeniami polskiego wojska. Mieszkańcy nic nie wiedzieli
- To był jeden huk, latali w tę i z powrotem - tłumaczy Interii pan Włodek, mieszkaniec Hrubieszowa. Wszystko miało się zacząć około godziny 10. Właśnie wtedy na niebo nad Hrubieszowem nadleciały samoloty i drony. Problem w tym, że były chmury, więc nie było widać, czyje to maszyny.

- Ja myślałem, że to wojna - mówi wprost pan Dariusz. Mężczyzna dodaje, że mieszkańcy byli w szoku. - Ludzie wybiegali ze sklepów, kręcili filmy - relacjonuje w rozmowie z Interią.
Dopiero po kilku godzinach Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych wydało komunikat i wszystko stało się jasne: to nie rosyjskie drony. Nad Hrubieszowem i okolicami trwały zaplanowane ćwiczenia przeciwlotnicze.
"W nawiązaniu do informacji pojawiających się w przestrzeni publicznej, informujemy, że aktualnie we wschodniej części Polski obywa się zaplanowane ćwiczenie systemu obrony powietrznej, które potrwa do środy, 20 maja br." - napisano w komunikacie DORSZ.
Oświadczenie informowało także o ćwiczeniach taktyczno-specjalnych COMMON SAREX-26, które odbywa się w północnej części kraju. "Każdego dnia żołnierze Wojska Polskiego prowadzą szkolenia i ćwiczenia mające na celu utrzymanie wysokiego poziomu gotowości operacyjnej, zarówno w domenie lądowej, morskiej oraz powietrznej" - dodano.
Mieszkańcy Hrubieszowa nic nie wiedzieli. "To skandal"
- Powinni nas powiadomić - mówią oburzeni mieszkańcy Hrubieszowa. Nawet burmistrz Hrubieszowa, Marta Majewska, o manewrach dowiedziała się dopiero po fakcie. - Mogę tylko powiedzieć, że Miejskie Centrum Zarządzania Kryzysowego nie zostało powiadomione - mówi.
Burmistrz opublikowała oświadczenie, w którym przerzuca odpowiedzialność na Starostwo Powiatowe - starosta o planowanych ćwiczeniach miał wiedzieć już od 11 maja. Józef Kuropatwa, starosta hrubieszowski tłumaczy, iż dostał informację o testach, a nie ćwiczeniach.
- Szef Obrony Powietrznej przysłał mi pismo, w którym informuje o testach nowej broni. Jest do wiadomości mojej i komendanta powiatowego policji. Nigdzie nie napisane, żeby informować ludność. Ja nie miałem takiego prawa. Pani burmistrz zamiast robić szopkę mogła zadzwonić. - dodaje samorządowiec.
Brak komunikacji przy ćwiczeniach wojska
Według nieoficjalnych informacji nad Hrubieszowem latały "polskie Shahedy". Chodzi o system BSP PLargonia - rodzaj polskiej odpowiedzi na słynne, irańskie drony Shahed. Stąd najprawdopodobniej informacje o "dziwnym dźwięku" jakie pojawiają się w relacjach mieszkańców.
- Przecież niejedna osoba mogła tu doznać zawału serca. To jest niepoważne - mówi Interii pan Dariusz.
- Tutaj, na tym terenie? Przy samej granicy z Ukrainą? Przecież jak szczepionki na lisy zrzucają, to każdy dostaje Alert RCB. A takie ćwiczenia z dronami i żeby ludzi nie powiadomić? To jest skandal. - dodaje Włodzimierz.
Tego typu głosy nie są odosobnione. Mieszkańcy Hrubieszowa i okolic pamiętają doskonale historię z września ubiegłego roku. Wówczas ponad 20 dronów wtargnęło w polską przestrzeń powietrzną.
Dziś na dźwięk przelatującego okolicą samolotu każdy od razu zadziera głowę w górę. Mieszkańcy Hrubieszowa są bardzo zmartwieni. "Spokoju to już tu nie będzie" - mówią. - A jak znowu wlecą "ruskie"? Też nam nie powiedzą? - pyta retorycznie jeden z rozmówców.
Z Hrubieszowa dla Interii, Łukasz Dubaniewicz
















