Reklama

Reklama

Kosztowna internetowa znajomość. Mężczyzna stracił ponad 100 tys. złotych

Mężczyzna uwierzył poznanej przez internet "Jennifer", że ta służy w amerykańskiej armii i przebywa na misji w Syrii. 44-latek z gminy Wohyń (woj. lubelskie) miał odebrać od niej paczkę z pieniędzmi i dokumentami. Po drodze paczka "napotkała wiele problemów", dlatego mężczyzna wielokrotnie musiał dokonywać przelewów, w skutek czego stracił ponad 100 tys. złotych.

W piątek, 16 września, na radzyńską komendę zgłosił się 44-letni mężczyzna, który twierdził, że padł ofiarą oszustwa. Z jego relacji wynikało, że na początku miesiąca nawiązał internetową znajomość z niejaką "Jennifer", która służy na misji w Syrii i stacjonuje w Damaszku. 

Wraz z rozwojem ich znajomości, "Jennifer" poprosiła mężczyznę o pomoc - miał odebrać od niej paczkę, w której były ważne dokumenty i spora suma pieniędzy. Jego zadanie wydawało się proste, wystarczyło, że poda imię, nazwisko, adres zamieszkania oraz dane kontaktowe. Jak podaje komenda powiatowa policji w Radzyniu Podlaskim, "w trakcie prowadzonych rozmów był zapewniany, że za przesłanie paczki nie będzie ponosić żadnych kosztów bo wszystko zostało już opłacone". 

Reklama

Problemy z paczką. 44-latek musiał płacić za brak "certyfikatów"

Mieszkaniec gminy Wohyń otrzymał wiadomość, że paczka została nadana. Na maila otrzymał informację od rzekomej firmy kurierskiej z linkiem, służącym do śledzenia tejże przesyłki. W wiadomości napisano jednak, że przesyłka została zatrzymana na Ukrainie, bo nie posiadała odpowiednich certyfikatów. Żeby taki certyfikat wykupić, 44-latek miał przelać na wskazane konto bankowe 1800 dolarów. Mężczyzna udał się do banku, przesłał wymaganą kwotę i wysłał zdjęcie potwierdzające dokonanie przelewu. 

"Jennifer" poinformowała go, że paczka przyjdzie za kilka dni i żeby mężczyzna nadal śledził ją na stronie. Wskazany termin dostawy minął, a przesyłka nie doszła. Wtedy ponownie pojawiła się wiadomość, że nadal brakuje certyfikatów i tym razem 44-latek musi wysłać 4200 dolarów. Mężczyzna ponownie wysłał pieniądze. Podobna sytuacja przytrafiła się jeszcze dwa razy, za każdym razem mężczyzna dokonywał przelewu. 

W końcu 44-letni mieszkaniec gminy Wohyń otrzymał powiadomienie, że paczka dotarła do Warszawy, ale żeby ją odebrać musi wysłać 20 tysięcy dolarów. To właśnie wtedy mężczyzna zrozumiał, że padł ofiarą oszustwa, a sprawę zgłosił na policję. 

Policja apeluje 

Oszuści wymyślają coraz to nowsze metody pozyskania pieniędzy, dlatego policja ostrzega. "Zawierając nowe znajomości, należy być ostrożnym, zwłaszcza, jeśli poznana przez internet osoba prosi nas o pieniądze. Oszuści działają według pewnych schematów. Poprzez regularny kontakt i przedstawianie fałszywych historii z życia zdobywają zaufanie ofiary, a następnie proszą o pomoc finansową. Tylko nasza ostrożność, czujność i dystans do przekazywanych informacji spowodują, że nie staniemy się kolejną ofiarą oszustów" - czytamy w policyjnym komunikacie. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy