Kolejny lekarz z ogromnymi zarobkami. To dyrektor szpitala i radny powiatu
Dyrektor Szpitala Powiatowego w Tomaszowie Lubelskim i jednocześnie radny powiatu hrubieszowskiego zarobił w ubiegłym roku 864 tys. złotych brutto - informuje "Gazeta Wyborcza". Z informacji uzyskanych przez gazetę wynika, że lekarz - podobnie jak Dawid Kacprzyk - pracuje nawet po 300 godzin w miesiącu.

W skrócie
- Dyrektor Szpitala Powiatowego w Tomaszowie Lubelskim oraz radny powiatu zarobił w ubiegłym roku 864 tys. złotych, pracując nawet 300 godzin miesięcznie.
- Według oświadczenia majątkowego Dariusz Gałecki otrzymał 324 tys. złotych za pełnienie funkcji dyrektora i 522 tys. za dyżury lekarskie, mimo że szpital odnotował stratę 5,2 mln złotych w pierwszym kwartale.
- Po ujawnieniu wysokich zarobków w stołecznym Szpitalu Południowym rząd przygotował ustawę umożliwiającą zbieranie informacji o wynagrodzeniach lekarzy.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
55-letni doktor Dariusz Gałecki pełni od października 2022 roku funkcję dyrektora Szpitala Powiatowego w Tomaszowie Lubelskim. Jest również radnym powiatu hrubieszowskiego - startował z komitetu Wspólny Powiat Hrubieszowski.
"Gazeta Wyborcza" określiła go jako "radnego PiS", jednak sam zainteresowany w rozmowie z Polsat News oświadczył, że nie jest członkiem PiS ani nie jest zrzeszony w klubie PiS w samorządzie. W przeszłości kandydował na burmistrza z ramienia tej partii.
Z jego oświadczenia majątkowego wynika, że w 2025 roku zarobił za pracę w szpitalu ponad 864 tys. złotych brutto. 324 tys. zł to pensja jaką otrzymuje za bycie dyrektorem placówki. Pozostałe 522 tys. zł miał zarobić za pracę lekarza w zarządzanym przez siebie szpitalu.
Gałecki ma bowiem pełnić miesięcznie maksymalnie osiem dyżurów stacjonarnych na oddziale ginekologiczno-położniczym, przez pięć godzin tygodniowo pracować w poradni dla kobiet oraz pełnić dyżury lekarskie pod telefonem na oddziale ginekologiczno-położniczym.
Według lekarza, z którym rozmawiała "Gazeta Wyborcza", bycie dyrektorem szpitala, pełnienie dodatkowych dyżurów oraz funkcji radnego może oznaczać, że Dariusz Gałecki pracuje nawet 300 godzin w miesiącu. - Musi być mistrzem świata w zarządzaniu czasem - twierdzi.
Ogromne zarobki dyrektora szpitala na Lubelszczyźnie
Z danych, do których dotarli dziennikarze "GW" wynika, że Gałecki jako dyrektor szpitala powiatowego zarabia znacznie więcej niż Piotr Madej, który jest jednocześnie dyrektorem dwóch szpitali w Lublinie, będących największymi w województwie. Madej w 2025 roku zarobił bowiem 536 tys. złotych.
Pensję lekarza z Tomaszowa Lubelskiego określił zarząd powiatu tomaszowskiego rządzonego przez Prawo i Sprawiedliwość. To również zarząd zgodził się na pełnienie przez Gałeckiego dodatkowych dyżurów.
Jednocześnie gazeta zwraca uwagę, że szpital w Tomaszowie Lubelskim odnotował stratę za pierwszy kwartał w wysokości 5,2 mln złotych, w związku z czym dyrektor Gałecki ma rozważać nawet łączenie oddziałów w celu szukania oszczędności. Sam dyrektor miał również krytykować podwyżki dla lekarzy, które w wysokości 8,82 proc. mają wejść w życie od 1 lipca.
"Gazeta Wyborcza" zwróciła się do dyrektora szpitala z prośbą o komentarz w sprawie swoich zarobków. Dotychczas jednak nie otrzymała odpowiedzi na pytania.
Afera w warszawskim szpitalu. Rząd reaguje
Sprawa wynagrodzeń lekarzy stała się przedmiotem szczególnego zainteresowania opinii publicznej po tym, jak wyszło na jaw, że koordynator Szpitala Południowego w Warszawie Dawid Kacprzyk zarobił w ubiegłym roku 1,6 mln złotych mimo braku specjalizacji.
Okazało się również, że Kacprzyk łączył pracę z działalnością polityczną jako radny dzielnicy Ursus z ramienia Koalicji Obywatelskiej, a w czasie, gdy miał pełnić dyżur w szpitalu, występował w telewizji lub brał udział w wiecach politycznych.
Po wybuchu afery Dawid Kacprzyk stracił pracę oraz złożył mandat radnego. Zwrócił również 500 tys. złotych szpitalowi. Władze Warszawy podjęły natomiast decyzję o odwołaniu całego zarządu i rady nadzorczej warszawskiej placówki.
Na sytuację postanowił zareagować również rząd, który przygotował ustawę umożliwiającą zbieranie danych o wynagrodzeniach uzyskiwanych przez lekarzy, co dotychczas było niemożliwe. Projekt ustawy trafił już do Sejmu.













