Reklama

Reklama

Kierowca próbował ukryć trzy duże zwierzęta. Wiózł je w skandalicznych warunkach

Podczas kontroli drogowej ciężarówki zatrzymanej w okolicy Parczewa (woj. lubelskie) okazało się, że kierowca próbował ukryć w niej trzy duże zwierzęta. Były to tzw. leżaki, czyli krowy mleczne tak wykończone, że nie są w stanie stać o własnych siłach. Zwierzęta przewożono w skandalicznych warunkach, a ich stan był agonalny. Wezwany na miejsce lekarz weterynarii zdecydował o natychmiastowej eutanazji krów. Kierowcy grozi do pięciu lat więzienia.

Kontrolę ciężarówek wiozących zwierzęta na rzeź prowadził Wojewódzki Inspektorat Transportu Drogowego w Lublinie wraz z przedstawicielami Fundacji Viva!.

Nie trzy, a sześć

Podczas kontroli zatrzymano transport krów, którego kierowca zadeklarował, że przewozi trzy zwierzęta. Okazało się jednak - jak relacjonuje jeden z członków Fundacji Viva! - że w zamkniętej części ciężarówki były schowane trzy kolejne krowy. Zwierzęta znajdowały się w tylnej części pojazdu, którego otwory wentylacyjne były zamknięte. Krowy okazały się tak zwanymi leżakami, czyli wycieńczonymi krowami mlecznymi, które nie są w stanie stać o własnych siłach. 

Reklama

Skandaliczne warunki, krytyczny stan zwierząt

Jak opisuje przedstawiciel fundacji, jedno ze zwierząt było w szczególnie tragicznym stanie - leżało na boku i ledwo oddychało, co wskazywało na agonię. Krowy były tak słabe, że trudno im było utrzymać głowy w górze. 

Na zdjęciach z kontroli widać też, że podłoga ciężarówki była ubrudzona odchodami i krwią. Dwie z krów miały na nogach zawiązane pasy transportowe. Oznacza to, że nie weszły same do pojazdu, jak twierdził kierowca, tylko zostały do niego wciągnięte.

Na miejsce zostali wezwani policjanci i Powiatowy Lekarz Weterynarii. Badanie wykazało, że trzy leżące zwierzęta są cierpiące i niezdolne do transportu. Jedna z krów była świeżo po wycieleniu, druga niedawno poroniła. Jak podkreśla nasz rozmówca, zwierząt w takim stanie nie wolno transportować. 

Wezwani na miejsce policjanci udokumentowali zdarzenie, przyjęli też od przedstawicieli Fundacji zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. 

Podczas przeprowadzanych czynności kierowca zaatakował jednego z przedstawicieli Fundacji, próbując zabrać mu aparat fotograficzny - słyszymy. Mężczyźnie, który transportował leżące zwierzęta, grozi nawet pięć lat pozbawienia wolności.

Działacze Fundacji Viva! zwracają uwagę, że był to kolejny przypadek transportu chorych zwierząt, który pokazuje, że to zjawisko jest regularną praktyką i jest poza realną kontrolą. Jednocześnie aktywiści zachęcają do zmiany nawyków żywieniowych, np. przejścia na dietę roślinną. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy