Reklama

Reklama

Zgubił żonę na cmentarzu. Szczęśliwy finał poszukiwań

80-letni mężczyzna, który na jednym z łódzkich cmentarzy zgubił swoją żonę, otrzymał pomoc od policjantów z "drogówki". Mundurowi zaopiekowali się zmarzniętym seniorem i odnaleźli kobietę. Para wróciła do domu.

W dzień Wszystkich Świętych przy większości nekropolii w Polsce można było spotkać patrole policji pilnujące porządku oraz służące pomocą. O godzinie 20 do funkcjonariuszy z łódzkiej "drogówki" pełniących służbę na cmentarzu "Doły" przy ul. Smutnej podszedł 80-letni mężczyzna, prosząc o pomoc.

Senior wyjaśnił, że poszukuje żony, z którą przyjechał odwiedzić groby najbliższych. W pewnym momencie rozdzielili się i stracił kobietę z oczu. Ponad cztery godziny krążył pomiędzy grobami, bezskutecznie szukając partnerki. Gdy zrobiło się ciemno, nie miał już siły na dalsze poszukiwania. Był głodny i spragniony.

Reklama

Policjanci zabrali 80-latka do radiowozu, napoili i nakarmili. Nie miał on przy sobie telefonu, dokumentów i nie znał numeru do żony. O sytuacji powiadomiono dyżurnego miasta.

Szczęśliwy finał poszukiwań

Po godzinie mężczyźnie przekazano dobrą wiadomość. Do jednego z komisariatów przyszła 80-letnia kobieta, aby zgłosić zaginięcie męża - również 80-letniego mieszkańca Zgierza.

Okazało się, że to żona zagubionego na cmentarzu seniora. Kobieta natychmiast przyjechała na miejsce wskazane przez policjantów. Opowiedziała też im historię ich miłości trwającej 55 lat.

Para bezpiecznie wróciła do domu. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy