Reklama

Reklama

Uprowadzona 11-letnia Julia została przesłuchana w sądzie

W łódzkim sądzie została we wtorek przesłuchana uprowadzona w poniedziałek w Łodzi 11-letnia Julia. Przesłuchanie odbyło się w tzw. niebieskim pokoju, w obecności psychologa i z udziałem prokuratora - poinformował rzecznik łódzkiej prokuratury Krzysztof Kopania. Policja opublikowała drugi portret pamięciowy mężczyzny podejrzewanego o uprowadzenie dziewczynki.

Przesłuchanie trwało ok. 1,5 godziny. Prokuratura - ze względu na dobro dziecka - nie informuje o szczegółach zeznań dziewczynki dotyczących samego przebiegu zdarzenia.

Reklama

Jak zaznaczył Kopania, z relacji dziewczynki wynika, że uprowadził ją wysoki, szczupły mężczyzna o ciemnej karnacji. Miał na sobie okulary lecznicze w ciemnej oprawie.

- Wiemy, że prawdopodobnie mężczyzna ma wadę wymowy i jąka się. Uprowadził dziecko samochodem typu sedan, prawdopodobnie ciemnoniebieskim - dodał prokurator.

Z relacji 11-latki wynika, że po uprowadzeniu mężczyzna woził ją ulicą Rzgowską, później pojechał w rejon Centrum Zdrowia Matki Polki.

Policja opublikowała drugi portret

- Bardzo liczymy na pomoc mężczyzny, który pomagał sprawcy uprowadzenia dziecka wypchnąć auto. Niestety dotychczas nie udało się nam go ustalić - zaznaczył Kopania. Według śledczych, na razie nie wiadomo, co spowodowało, że sprawca zdecydował się przywieźć dziewczynkę w pobliże miejsca, skąd ją uprowadził.

We wtorek wieczorem policja opublikowała drugi portret pamięciowy mężczyzny podejrzewanego o uprowadzenie dziewczynki; powstał on na podstawie opisu pokrzywdzonej. Poszukiwany ma ok. 30-35 lat i 180 cm wzrostu. Jest szczupłej budowy ciała; ma bardzo krótkie ciemne włosy i ciemne oczy. W poniedziałek ubrany był w białą sportową bluzę w niebieskie pasy, miał lekki zarost na twarzy.

Kopania przypomniał, że przesłuchanie dzieci poniżej 15. roku życia przeprowadzane jest na szczególnych zasadach - przez sąd, w obecności psychologa i przy udziale prokuratora. Regułą jest, że odbywa się ono tylko raz.

Nie doznała żadnych obrażeń fizycznych

Według prokuratury, dziewczynka została w poniedziałek poddana badaniom lekarskim w szpitalu; wykazały one, że 11-latka nie doznała żadnych obrażeń fizycznych.

Z dotychczasowych ustaleń śledczych wynika, że doszło co najmniej do pozbawienia wolności dziewczynki. Grozi za to kara do pięciu lat więzienia. Prokuratura nie wyklucza jednak zaostrzenia kwalifikacji prawnej, ale nie ujawnia szczegółów.

3 tys. zł nagrody za wskazanie sprawcy

Szef miejskiej policji powołał specjalną grupę, której zadaniem jest wyjaśnienie okoliczności tej sprawy.

Komendant Wojewódzki Policji w Łodzi wyznaczył 3 tys. zł nagrody za wskazanie sprawcy uprowadzenia 11-latki. Wszystkie osoby, które widziały podejrzewanego mężczyznę lub mają inne informacje mogące pomóc w jego zatrzymaniu, proszone są o kontakt pod numerami alarmowymi policji - 112 lub 997. Policjanci zapewniają informatorom anonimowość.

Według policji jedna z prywatnych firm dysponująca telebimami w Łodzi zaoferowała, że opublikuje na swoich urządzeniach portret pamięciowy poszukiwanego mężczyzny.

Chciał, żeby pomogła mu poszukać psa

W poniedziałek ok. godz. 13.40 Julia wyszła ze szkoły wraz z koleżankami. Kiedy bawiła się w pobliżu swojego miejsca zamieszkania przy ul. Naruszewicza, do niej i innych dzieci podszedł mężczyzna, który chciał, żeby pomogła mu poszukać psa. Julia zostawiła koleżankom plecak i odeszła z nieznajomym.

Matka dziewczynki początkowo szukała jej na własną rękę; policję powiadomiła ok. godz. 15.30. Policjanci nie wykluczali uprowadzenia. Dziewczynki poszukiwało kilkuset funkcjonariuszy; użyto psa tropiącego, który po kilkudziesięciu metrach zgubił trop. Mogło to oznaczać, że dziecko wsiadło do samochodu.

Julię znaleziono w pobliżu domu

Po godz. 19. dziewczynka została zauważona przez policjantów w pobliżu swojego domu. Była bardzo wystraszona. Z jej relacji wynikało, że miała pomóc jakiemuś mężczyźnie w szukaniu psa. Później miał on jej zaproponować, żeby wsiedli do jego samochodu, bo tak będzie łatwiej szukać. 11-latka opisała samochód jako "starego typu, w kolorze błękitnym i być może ubłocony".

Z jej relacji wynikało również, że mężczyzna w końcu wypuścił ją z samochodu na osiedlu, na którym mieszka.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje