Reklama

Reklama

Sąd odebrał matce jedenaścioro dzieci. Uzasadnienie decyzji

"Głównym powodem umieszczenia dzieci w rodzinie zastępczej było nadużywanie alkoholu przez ich ojca, często w towarzystwie kolegów, do późnych godzin nocnych" - informuje rzeczniczka Sądu Okręgowego w Piotrkowie Trybunalskim Agnieszka Leżańska.

Sprawa dotyczy decyzji sądu, który orzekł o umieszczeniu jedenastu małoletnich dzieci pani Magdy z Wierzbicy (łódzkie) w rodzinie zastępczej.

Jak informuje rzeczniczka, sąd orzekł o umieszczeniu małoletnich dzieci w rodzinie zastępczej, bo uznał, iż dobro dzieci jest zagrożone i nie mogą dalej funkcjonować w takich warunkach i środowisku.

Rodzina objęta "Niebieską Kartą"

W oświadczeniu przesłanym mediom napisała, że głównym powodem umieszczenia dzieci w rodzinie zastępczej było nadużywanie alkoholu przez ich ojca, w domu przy dzieciach, często w towarzystwie kolegów i do późnych godzin nocnych, co uniemożliwiało dzieciom spanie.

Reklama

Ojciec dzieci, będąc pod wpływem alkoholu, stawał się agresywny werbalnie w stosunku do matki dzieci, co sprawiało, że były one świadkami przemocy domowej. Sąd uznał, iż postępowanie ojca ma niewątpliwie demoralizujący wpływ na dzieci i uniemożliwia ich prawidłowy rozwój psychofizyczny oraz należyte wychowanie.

"Co znamienne, ojciec nie widzi potrzeby podjęcia leczenia, pomimo że już od 2015 roku rodzice mieli ograniczoną władzę rodzicielską i ustanowiony nadzór kuratora sądowego, który niestety nieskutecznie, próbował skłonić ojca do zaprzestania picia alkoholu i podjęcia leczenia" - napisała.

Zwróciła uwagę, że rodzina jest objęta "Niebieską Kartą", w domu interweniowała policja. Powodem interwencji była awantura wszczęta przez pijanego ojca.

Poza tym rodzina ma bardzo złe warunki bytowe, wszyscy zajmują dwa pokoje i kuchnię, których stan nie jest zadawalający, a mężczyzna nie pozwala matce przeprowadzić remontu domu.

"W tej sytuacji kurator wystąpił do sądu o zmianę zastosowanego środka i umieszczenie dzieci w rodzinie zastępczej. Jedynie w taki sposób można odizolować dzieci od ojca" - czytamy w komunikacie.

Zdaniem sądu dalsze przebywanie dzieci w towarzystwie ojca spowoduje nasilenie "patologizacji" ich rozwoju.

Matka dba o dzieci, ale ojciec stanowi problem?

Sąd zwraca uwagę, że matka stara się w miarę swoich możliwości dbać o dzieci, gotuje im posiłki, rodzeństwo jest zadbane, ale zachowanie męża uniemożliwia jej prawidłowe wykonywanie obowiązków rodzicielskich.

Mężczyzna pracuje dorywczo, ale zarobione pieniądze przeznacza na alkohol, na utrzymanie rodziny przeznaczając około 100 zł miesięcznie. Matka korzysta z zasiłków z Ośrodka Pomocy Społecznej oraz 500 plus.

MS: Sądy popełniły błędy

Do sprawy pani Magdy odniósł się wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik, który podjął interwencję. We wtorek na konferencji prasowej zorganizowanej przed domem kobiety wiceszef resortu powiedział, że sprawdzona została sytuacja prawna i on nie wycofuje się z swojego wcześniejszego stwierdzenia, iż w jego przekonaniu sądy popełniły błędy.

"Uważam, że nie wszystkie okoliczności tej sprawy zostały wzięte pod uwagę. (...) Mamy już mecenasa, który zajmuje się tą sprawą. (...) Pan mecenas złożył wniosek o wstrzymanie wykonania tego prawomocnego orzeczenia, jak również wniosek, aby zmienić to postanowienie, które powoduje, że te dzieci powinny być zabrane do pieczy zastępczej" - powiedział.

Poinformował, że od kilku miesięcy toczy się postępowanie karne w radomszczańskim sądzie wobec ojca, które dotyczy znęcania się nad dziećmi i ich matką. Złożony został również wniosek, aby mężczyznę, który nadużywał alkoholu poddać przymusowemu leczeniu.

Jego zdaniem pojawiły się w tej sprawie nowe okoliczności, jak choćby to, że ojca dzieci już nie ma w tym mieszkaniu, które sąd powinien wziąć pod uwagę. Dlatego liczy "na pewną refleksję sędziów". Dodał, że matka stosuje się cały czas do wszystkiego, czego oczekiwał sąd, czego oczekiwali kuratorzy. Jak mówił, kobieta nie ma sobie nic do zarzucenia.

Wójcik ma nadzieję, że sąd podejmie decyzję w tej sprawie w trybie pilnym. Podkreślił, że przyjechał do Wierzbicy nie po to, aby krytykować sądy czy sędziego.

"Ja tylko proszę, aby ewentualnie sąd pochylając się nad wnioskiem o zabezpieczenie, żeby starał się wziąć pod uwagę wszystkie okoliczności. Natomiast minister nie rozstrzyga w tej sprawie" - powiedział.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje