Reklama

Reklama

Pożar mieszkania w Łowiczu

Pięcioosobowa rodzina, w tym troje dzieci w wieku od 3 do 9 lat, trafiła do szpitala po pożarze mieszkania w Łowiczu. Dwoje dzieci z poparzeniami przewieziono do jednego z łódzkich szpitali; rodzice i trzecie dziecko przebywają na obserwacji w szpitalu w Łowiczu.

Według policji, życiu rannych nie zagraża niebezpieczeństwo. Zdaniem strażaków, prawdopodobnym źródłem ognia mogły być lampki choinkowe.

Reklama

Jak poinformowała rzeczniczka łódzkiej policji podinsp. Magdalena Zielińska, do pożaru doszło w niedzielę nad ranem w kamienicy w Łowiczu. Paliło się mieszkanie na pierwszym piętrze, zajmowane przez małżeństwo z trójką dzieci w wieku od 3 do 9 lat.

Ogień pojawił się w pokoju dziecięcym; dzieci zaalarmowały rodziców. Gdy strażacy dojechali na miejsce, cała piątka zdążyła się już ewakuować i przebywała u sąsiadów. Według policji, w wyniku pożaru oparzeń kończyn i twarzy doznała dwójka dzieci: 9- letnia dziewczynka i 3-letni chłopiec. 35-letnia matka, o trzy lata starszy ojciec i trzecie dziecko z podejrzeniem podtrucia tlenkiem węgla trafili do szpitala na obserwację.

Całkowitemu wypaleniu uległ pokój dziecięcy. Według strażaków, prawdopodobną przyczyną pożaru mogło być przeciążenie instalacji elektrycznej w związku z używaniem lampek choinkowych i ozdób oświetleniowych, które rozwieszone były nie tylko na choince, ale także na firankach w oknie pokoju. Ostatecznie przyczyny i okoliczności pożaru ma wyjaśnić policyjne dochodzenie.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy