Niebezpieczne znalezisko zostało zabezpieczone przez policjantów. W piątek amunicję i granaty mają zabrać wojskowi saperzy - poinformował dowodzący akcją Wojciech Auguścik z radomszczańskiej policji. Według policji około południa 63-letni współwłaściciel domu podczas prac remontowych na strychu pod podwójną podłogą znalazł dwie skrzynki amunicji do karabinów, skrzynkę z dziewięcioma granatami i jedną sztukę broni pochodzącej prawdopodobnie z okresu II wojny światowej. Mężczyzna zaczął przenosić amunicję i granaty do mieszkania; poinformował policję. - Gdy na miejsce przyjechała policja i pozostałe miejskie służby 63-latek zdenerwował się zamieszaniem. Próbował nawet wziąć do ręki granaty w obecności policjantów, twierdząc, że nie ma żadnego zagrożenia. Oświadczył też, że gdyby wiedział o takim zamieszaniu, to wziąłby to wszystko i zakopał w lesie dla świętego spokoju - relacjonował Auguścik. Ponieważ policjanci podejrzewali, że mężczyzna może być pod wpływem alkoholu (odmówił badania alkomatem), został zatrzymany i przewieziony do policyjnego aresztu, aby - jak twierdzą policjanci - dla bezpieczeństwa odizolować go od miejsca znaleziska. Ewakuowano także dwoje pozostałych lokatorów domu, którzy noc spędzą u rodziny. Okazało się, że wojskowi saperzy mogą przyjechać dopiero w piątek rano. Do tego czasu znaleziska będą pilnować policjanci.