Mężczyzna wtargnął do fabryki i oddał strzały. Trwają negocjację ze sprawcą
Na terenie zakładów Gillette w Łodzi trwają negocjacje z byłym pracownikiem, który w środę rano oddał strzały do jednego z zatrudnionych w firmie - wynika z informacji na godz. 15. Policyjni negocjatorzy nawiązali z nim kontakt. Ich celem jest bezpieczne zatrzymanie 42-letniego sprawcy. Nikt nie został ranny.

W Łodzi w zakładzie przy ul. Nowy Józefów w środę rano doszło do strzelaniny.
Jak ustalił reporter Polsat News Adam Malik, do zdarzenia doszło w łódzkiej fabryce Gillette.
Do zdarzenia w zakładach Gillette w Łodzi doszło w środę ok. godz. 7. Na teren fabryki dostał się były pracownik firmy i oddał strzały do swojego byłego przełożonego, następnie uciekł. Nikt nie został ranny. Ewakuowano ok. 400 pracowników fabryki.
Negocjacje ze sprawcą. Były pracownik wtargnął z bronią do fabryki
Przed godz. 15 nadal trwały negocjacje ze sprawcą. - Wszystko zmierza do tego, żeby bezpiecznie zatrzymać mężczyznę i to jest naszym priorytetem. Na miejscu działają bardzo duże siły policji - powiedziała rzeczniczka prasowa Komendanta Wojewódzkiego Policji w Łodzi kom. Edyta Machnik podczas briefingu prasowego przed fabryką.
Jak poinformowała prok. Marta Stachowiak-Klimaszewska z Prokuratury Rejonowej Łódź-Polesie, według wstępnych ustaleń mężczyzna miał oddać dwa lub trzy strzały w kierunku jednego z pracowników w pomieszczeniu biurowym.
- Mężczyzna najprawdopodobniej dostał się na teren fabryki przez płot. Będzie jeszcze przesłuchiwany pracownik ochrony, który najprawdopodobniej widział to zdarzenie. Nasze czynności trwają dwutorowo. Gromadzimy już materiał procesowy, przesłuchiwani są świadkowie. Czekamy na ujęcie sprawcy - dodała.
Sprawcą jest były pracownik fabryki. Miał pracować w niej przez 14 lat do grudnia 2024 r. Nie są jeszcze znane motywy jego działania.
Negocjacje ze sprawcą. Na miejscu specjalne oddziały
Sprawca nie miał pozwolenia na broń.
- Mamy informację, że może mieć przy sobie broń, dlatego naszym priorytetem jest, żeby bezpiecznie doszło do jego zatrzymania. Musimy zaangażować tyle sił i środków, na ile jest to adekwatne do tej sytuacji - zaznaczyła rzeczniczka łódzkiej policji.
Oprócz policyjnych negocjatorów na miejscu są też m.in. specjalne oddziały z Łodzi, Poznania oraz z Warszawy.












