Reklama

Reklama

​Łódzkie: Policjant, który groził świadkom stanie przed sądem

Przed sądem stanie 35-letni funkcjonariusz Komendy Powiatowej Policji w Kutnie, którego łódzka prokuratura okręgowa oskarżyła o kierowanie gróźb karalnych wobec świadków. Mężczyźnie grozi kara do pięciu lat więzienia. Policjant został m.in. zawieszony w obowiązkach służbowych.

Poinformował o tym w poniedziałek PAP rzecznik łódzkiej prokuratury Krzysztof Kopania. Dodał, że akt oskarżenia w tej sprawie Prokuratura Okręgowa w Łodzi skierowała do Sądu Rejonowego w Kutnie.

Rzecznik przypomniał, że w pierwszych dniach lipca prokuratura umorzyła śledztwo przeciw temu policjantowi ws. nieumyślnego spowodowania przez niego śmierci przesłuchiwanego 29-letniego mężczyzny. Kopania zaznaczył jednak wtedy, że nadal toczy śledztwo o kierowanie przez funkcjonariusza gróźb karalnych stosowanych wobec świadków.

Reklama

Sprawa ma związek z wydarzeniami, do jakich doszło w kwietniu ub. roku w jednym z pomieszczeń wydziału dochodzeniowo-śledczego komendy powiatowej w Kutnie. 29-letni mężczyzna był tam przesłuchany, jako podejrzany o kradzież; zarzucono mu działanie w recydywie.

Po zakończeniu przesłuchania obecni na piętrze policjanci mieli usłyszeć dobiegające z pomieszczenia dwa następujące bezpośrednio po sobie odgłosy strzałów i trzeci po upływie 4-7 sekund. Zaraz potem z pokoju wyszedł 35-letni policjant i powiedział kolegom, że trzeba wezwać pogotowie. W tym czasie 29-latek leżał na podłodze w kałuży krwi. Stwierdzono jego zgon.

Prokuratura przedstawiła funkcjonariuszowi zarzuty niedopełnienia obowiązków i nieumyślnego spowodowania śmierci. Jak mówił Kopania, z wyjaśnień podejrzanego wynikało, że to przesłuchiwany mężczyzna wyciągnął z zawieszonej przy pasku policjanta kabury, broń i groził jej użyciem. Funkcjonariusz próbował zapobiec użyciu broni. Strzały padły w czasie szamotaniny, podczas której broniąc się, próbował odebrać przesłuchiwanemu pistolet.

Rzecznik zwrócił uwagę, że postępowanie dowodowe w tej sprawie było niezwykle skomplikowane, bo poza podejrzanym policjantem nie było żadnych bezpośrednich świadków zdarzenia. Śledczy musieli opierać się przede wszystkim na licznych ekspertyzach z zakresu medycyny sądowej i ekspertyzach kryminalistycznych. Prokuratura dysponowała też wersją przedstawioną przez policjanta oraz wynikami przeprowadzonego na miejscu eksperymentu.

Zdaniem śledczych, choć możliwości dowodowe w tej sprawie zostały wyczerpane, to nie udało się w sposób precyzyjny ustalić dokładnego przebiegu wydarzeń, ale też nie zanegowano jednoznacznie wersji przedstawionej przez policjanta. Jedyną możliwą do podjęcia decyzją było umorzenie postępowania w sprawie niedopełnienia obowiązków i nieumyślnego spowodowania śmierci.

Jednocześnie toczyło śledztwo o kierowanie przez funkcjonariusza gróźb karalnych stosowanych wobec świadków.

Jak ustalono w październiku ubiegłego roku, podejrzany podczas rozmowy ze swoim przełożonym, poinformował go, że w najbliższym czasie będzie zapoznawał się z aktami prowadzonego przeciwko niemu śledztwa, i o ile stwierdzi, że dwaj inni znajomi mu policjanci złożyli niekorzystne dla niego zeznania, zastosuje w stosunku do nich przemoc fizyczną.

Funkcjonariusza oskarżono o próbę wpływania groźbami na świadków.

Policjant został zawieszony w obowiązkach służbowych, ma zakaz wstępu do kutnowskiej komendy i kontaktowania się ze świadkami.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy