Reklama

Reklama

Łódź: Wyrok dla matki oskarżonej o usiłowanie zabójstwa syna

Sąd Apelacyjny w Łodzi utrzymał we wtorek w mocy wyrok dwóch lat więzienia dla 36-letniej Anety D. z Pabianic oskarżonej o usiłowanie zabójstwa ośmioletniego wówczas syna. Kobieta próbowała dusić dziecko smyczą. Chłopiec sam zawiadomił policję.

W listopadzie ub. roku łódzki sąd okręgowy wymierzając karę dwóch lat więzienia zmienił kwalifikację prawną zarzucanych kobiecie czynów. Zamiast usiłowania zabójstwa, uznał ją za winną znęcania się fizycznego i psychicznego nad dzieckiem, drobnych uszkodzeń ciała i narażenia na niebezpieczeństwo jego zdrowia i życia.

Reklama

Sąd uznał, że kobieta nie miała zamiaru dokonać zabójstwa dziecka, ale chciała je ukarać. Oskarżona ma odbywać karę w systemie terapeutycznym i leczyć się z uzależnienia od alkoholu. Sąd uchylił jej wówczas także areszt, w którym przebywała od ponad roku.

Od nieprawomocnego wyroku odwołał się obrońca oskarżonej, który chciał jego złagodzenia. Sąd odwoławczy uznał jednak apelację za "oczywiście bezzasadną" i utrzymał wyrok w mocy. Pomimo wcześniejszych zapowiedzi od wyroku - po zapoznaniu się z jego pisemnym uzasadnieniem - nie odwołała się prokuratura, która w pierwszej instancji domagała się dla oskarżonej kary 10 lat więzienia.

Chłopiec chciał przynieść do domu pudełko - matka wpadła w szał

Wydarzenia rozegrały się we wrześniu 2013 r. w mieszkaniu w Pabianicach. Według prokuratury do wybuchu agresji ze strony kobiety doszło podczas powrotu ze spaceru z synem. Chłopiec na co dzień przebywał w placówce opiekuńczo-wychowawczej w związku z ograniczeniem praw rodzicielskich matki, ale czasowo bywał w rodzinnym domu.

Powodem agresji było prawdopodobnie to, że ośmiolatek chciał przynieść do domu znalezione na podwórku kartonowe pudełko - matka nie chciała się na to zgodzić.

Według prokuratury w domu kobieta zaczęła krzyczeć na chłopca i uderzać go torebką po twarzy. Gdy dziecko upadło na podłogę zaczęła uderzać je pięściami, kopać, podnosić i rzucać na podłogę, a następnie wchodzić nogami na brzuch syna.

Krzyczała przy tym, że zabije chłopca i że nie jest jej dzieckiem. Zaczęła też - według śledczych - zaciskać ręce na jego szyi, a następnie chwyciła psią smycz i oburącz dociskała łańcuszkiem smyczy szyję dziecka do podłogi. Pod wpływem ucisku chłopiec zaczął sinieć i krwawić. Udało mu się oswobodzić, chwycił telefon komórkowy i powiadomił policję.

Syn nadal chce spotykać się z matką

Agresywna kobieta została zatrzymana i trafiła do aresztu. Była pijana - miała ok. 2,4 promila alkoholu w organizmie. Dziecku udzielono pomocy medycznej. Na szczęście nie doznało poważniejszych obrażeń.

Pabianicka prokuratura oskarżyła ją o usiłowanie zabójstwa dziecka. Groziło jej nawet dożywocie. Aneta D. przed sądem przyznała się jedynie do pobicia dziecka, zaprzeczała, że chciała zabić syna.

Sąd także uznał, że kobieta nie miała takiego zamiaru, a chciała jedynie ukarać dziecko, choć w tym przypadku przekroczyła dopuszczalne normy i dopuściła sięprzestępstwa. Świadczyć mają o tym jedynie drobne uszkodzenia ciała dziecka.

Wymierzając karę dwóch lat więzienia (przy takiej kwalifikacji maksymalna kara mogła wynieść 5 lat) sąd jako okoliczności łagodzące wziął pod uwagę niekaralność kobiety, bardzo dobrą opinię wśród pracowników domu dziecka i z zakładu karnego oraz postawę jej syna. Według sądu chłopiec nadal dąży do kontaktu z matką, tęskni za nią i chciałby się z nią spotykać, a oskarżona wcześniej podjęła działania, żeby go odzyskać.

10-letni obecnie Oskar przebywa na stałe w placówce opiekuńczo-wychowawczej. Ma jednak możliwość czasowego jej opuszczania i mieszka wówczas u dziadków ze strony ojca. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje