Reklama

Reklama

Książka, która wywołuje uśmiech

Czy wizyta w miejskim archiwum może dostarczyć powodów do śmiechu? Wydawać by się mogło, że przeglądanie starych pożółkłych dokumentów i rozsypujących się akt jest raczej zajęciem bardzo nudnym i mającym niewiele wspólnego z rozrywką.

Pierwsza piotrkowska książka telefoniczna jest dowodem na to, że pozory niekiedy jednak mylą...

Reklama

Podawanie za pośrednictwem aparatów telefonicznych wiadomości, których treść sprzeciwiałaby się prawu, porządkowi publicznemu, moralności lub zawierałaby wyrażenia nieprzyzwoite, jest wzbronione...

Słysząc dziś takie słowa, raczej się uśmiechniemy pod nosem, niż potraktujemy je poważnie. A jednak kiedyś stanowiły przepis, do którego bezwzględnie musiała stosować się część mieszkańców naszego miasta. Jak to możliwe?

Nie tylko spis abonentów

W piotrkowskim archiwum przechowywana jest jedna z najstarszych miejskich książek telefonicznych, a właściwie "Spis abonentów Piotrkowa" z 1913 roku, na stronach którego widnieją nie tylko nazwiska i nazwy instytucji posiadających wynalazek opatentowany przez Aleksandra Bella, ale również lista nakazów, zakazów i dokładna instrukcja jego użytkowania.

Lektura niektórych z nich może znacznie poprawia humor. "Wezwać Stację Centralną za pomocą dzwonienia, przyłożyć słuchawkę do ucha i czekać dopóki telefonistka nie odpowie 'stacja, proszę!?'

Po otrzymaniu tej odpowiedzi podać wyraźnie i dobitnie numer abonenta, z którym pragnie się rozmówić" - czytamy w przepisach dla abonenta wywołującego, i dalej: "Usłyszawszy żądany numer telefonistka dokonywa połączenia i odpowiada 'gotowe'.

Wtedy abonent zawiesza słuchawkę na miejsce i za pomocą dłuższego dzwonienia wywołuje żądanego abonenta, po czym przyłożywszy słuchawkę do ucha oczekuje odezwania się abonenta wywoływanego, z którym rozpoczyna rozmowę".

Z kolei przepisy dla osób odbierających połączenie informowały, o tym, że "usłyszawszy sygnał dzwonkowy należy podejść do aparatu, bez oddzwaniania przyłożyć słuchawkę szczelnie do ucha i powiedzieć wywołującemu abonentowi swe nazwisko lub firmę.

W razie gdyby podczas rozmowy zaszła potrzeba wezwania trzeciej osoby lub odejścia od aparatu dla zasięgnięcia potrzebnych wiadomości, to abonent oczekujący nie odejmując od ucha słuchawki winien zaczekać, osoba nieobecna zaś zbliżywszy się do aparatu, powinna bez żadnego dzwonienia przystąpić do przerwanej rozmowy".

Nie mniej zabawne wydają się również zapisy widniejące pod tytułem "Uwagi". W nich możemy m.in. przeczytać, że "podczas burzy nie należy dzwonić do Stacji, ponieważ zagraża to bezpieczeństwu wywołującego" oraz "należy bacznie śledzić, aby o ile rozmowa nie ma miejsca, słuchawka była zawsze zawieszoną na widełkach, w przeciwnym razie wyczerpuje się prąd i aparat przestaje działać".

Natomiast pośród 18 paragrafów umieszczonych pod hasłem "Warunki korzystania" znajduje się również i taki zapis: "Służba na Stacji Centralnej czynna jest dla rozmów wszystkich Abonentów o każdej porze dnia i nocy. Abonenci nie życzący, aby ich niepokoić w nocy powinni o tym uprzedzić".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne