- Rozmawiamy cały czas o sprawach finansowych. Wszystko idzie w dobrym kierunku i jest szansa na porozumienie. Być może w najbliższych dniach przerwiemy strajk. We wtorek lub w środę dojdzie do kolejnego spotkania - powiedział Nadolski. Według niego, wszystkie kliniki i oddziały ICZMP pracują normalnie, a nie jak na ostrym dyżurze. - Strajk głodowy nie przyniósł na razie żadnych rezultatów, dlatego zdecydowaliśmy się na inną formę protestu. Lekarze nie wypisują dokumentów dla Narodowego Funduszu Zdrowia - powiedział Nadolski. W ubiegły wtorek minister zdrowia Zbigniew Religa ocenił, iż konsekwencją strajku w służbie zdrowia jest brak pieniędzy na płace, a w rezultacie upadłość szpitali. Zapowiedział, że jednym ze szpitali, który nie będzie istniał w dotychczasowej formie, jest ICZMP w Łodzi. Ma on zostać zlikwidowany, a szpital połączony z Uniwersytetem Medycznym w Łodzi. W piątek list otwarty wystosowali do ministra zdrowia szefowie klinik i zakładów ICZMP. Ich zdaniem, trudna sytuacja ekonomiczna placówki nie jest następstwem strajku lekarzy, lecz wynikiem wieloletnich zaniedbań. Podkreślili, że są zwolennikami połączenia Uniwersytetu Medycznego i Instytutu, które jednak -ich zdaniem - powinno się dokonać na zasadzie pełnego partnerstwa obu placówek. Jak poinformowano w poniedziałek w Wojewódzkim Centrum Zdrowia Publicznego (WCZP), ze strajku głodowego zrezygnowało dwóch medyków ze szpitala w Piotrkowie Tryb. Obecnie na terenie województwa łódzkiego w tej formie protestu nie bierze udziału żaden lekarz. Natomiast w akcji strajkowej uczestniczy nadal 31 na 52 szpitale. Większość z nich pracuje jak na ostrym dyżurze. Pod koniec czerwca część lekarzy rozpoczęła głodówkę. W kulminacyjnym momencie protest głodowy prowadzony był w 17 szpitalach. Niektóre szpitale m.in. im. Pirogowa w Łodzi oraz w Tomaszowie Maz. przerwały protest polegający na nie wypisywaniu dokumentów do NFZ.