Reklama

Reklama

Interwencja poselska Hanny Gill-Piątek na fermie lisów

"Brudne, czasem puste poidła, zwierzęta z kończynami powyginanymi od stania na kracie" - napisała posłanka Hanna Gill-Piątek po interwencji na fermie lisów pod Pabianicami (woj. łódzkie). Jak dodała, właściciel zadeklarował zamknięcie hodowli jeszcze w tym roku.

Parlamentarzystka razem z aktywistami ze Stowarzyszenia Otwarte Klatki oraz Powiatowym Lekarzem Weterynarii wizytowała we wtorek (22 września) fermę lisów w Szynkielewie (gmina Pabianice, woj. łódzkie).

Reklama

Jak tłumaczyła Monika Kościan z łódzkiego oddziału Otwartych Klatek, to miejsce hodowli zwierząt futerkowych posiada wiele zaniedbań infrastruktury, w tym brak niezbędnego ogrodzenia oraz inne nieprawidłowości, co było powodem podjęcia kontroli na fermie. W jej opinii branża od lat jest w głębokim kryzysie i hodowcy nie inwestują w najprostsze - czasem jak w przypadku ogrodzenia - oraz najpotrzebniejsze rzeczy.

Gill-Piątek po interwencji wskazała, że braki w wyposażeniu fermy były widoczne już z zewnątrz. Sprawdzono także stan zwierząt, które żyją w złych warunkach.

"Brakująca infrastruktura jest widoczna już z zewnątrz - nie ma ogrodzenia, a 'ścianę' fermy stanowią same klatki. Również stan zwierząt pozostawia wiele do życzenia. Brudne, czasem puste poidła, zwierzęta z kończynami powyginanymi od stania na kracie" - napisała posłanka z Łodzi na swoim profilu na Fecebooku.

Dodała, że właściciel hodowli otrzymał zalecenia pokontrolne i zadeklarował zamknięcie fermy jeszcze w tym roku. "Będziemy monitorować, jak się z tego wywiąże"- zapewniła Gill-Piątek. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje