Reklama

Reklama

Amerykański miliarder spełnia marzenia łodzian

Michael Dell - prezes zarządu amerykańskiego koncernu komputerowego - przyjedzie do Łodzi, by oficjalnie otworzyć montownię laptopów.

Szef komputerowego giganta ma przyjechać do Łodzi 23 lutego, czyli dokładnie na miesiąc przed swoimi 43 urodzinami. Z nieoficjalnych jeszcze informacji wynika, że rano wyląduje na lotnisku im. Władysława Reymonta. Potem pojedzie do fabryki na Olechowie.

Reklama

Oficjalne otwarcie łódzkiej fabryki Della będzie huczną imprezą. Weźmie w niej udział około 1200 osób. Jak nieoficjalnie ustaliliśmy, przyjedzie nawet premier Donald Tusk. Obaj panowie prawdopodobnie znajdą chwilę na rozmowę, przewidziane jest też spotkanie z dziennikarzami. Niestety, prezes koncernu nie zabawi w Łodzi zbyt długo i raczej na pewno nie będzie miał czasu na zwiedzanie miasta. Powód jest prosty. Plan jego europejskiej wizyty jest napięty do granic możliwości. Dlatego w Łodzi miliarder spędzi zaledwie 4 godziny. Potem najprawdopodobniej poleci do Davos w Szwajcarii.

Amerykański sen

Michael Dell jest prezesem zarządu i dyrektorem zarządzającym koncernu Dell. W 2006 r. magazyn Forbes oszacował jego majątek na około 17,1 miliarda dolarów. To dało mu dwunaste miejsce na liście najbogatszych ludzi świata.

Jego kariera to ucieleśnienie amerykańskiego snu. Urodził się w Houston, w stanie Teksas. Już od najmłodszych lat miał żyłkę do interesów. Pierwsze nowe bmw kupił mając zaledwie 17 lat. Zarobił na nie sprzedając prenumeratę lokalnej gazety.

Miał być lekarzem, nawet zaczął studia na University of Texas w Austin. Ale na pierwszym roku założył firmę PCs Limited, która początkowo działała w... pokoju akademika. Wkrótce firma młodego biznesmena wypuściła pierwszy model komputera z procesorem 286. Konkurencja mogła się wówczas pochwalić modelami z zegarem zaledwie 6 MHz. Do tego Dell jako pierwszy zaczął sprzedaż komputerów przez telefon. Już po kilku miesiącach obroty osiągnęły zawrotną jak na tak młodą firmę sumę 80 000 dolarów. Kilka miesięcy później było to już kilka milionów dolarów. Szybki sukces sprawił, że Michael Dell rzucił studia i na dobre zajął się biznesem. W ciągu 4 lat wartość jego firmy wzrosła z 1000 do 85 milionów dolarów.

Niezastąpiony

W marcu 2004 r. Michael Dell ustąpił z fotela prezesa firmy, zachowując stanowisko przewodniczącego rady nadzorczej. Wrócił w zeszłym roku, gdy konkurenci zaczęli niespodziewanie deptać po piętach jego firmie. Słynny miliarder już raz odwiedził Polskę. W czerwca 2001 r. był z jednodniową wizytą w Warszawie.

Warto dodać, że Michael Dell jest autorem książki "Prosto od Della: strategie, które zrewolucjonizowały przemysł". Powinien ją znać każdy, kto z rozmachem planuje rozwój swojej firmy. Słynne cytaty z Michaela Della: "Firma, która nie istnieje w Internecie, za pięć lat przestanie istnieć w ogóle", "Lepsza od Internetu byłaby tylko telepatia".

Andrzej Adamczewski

O firmie

Dell to jeden z największych na świecie producentów komputerów. We wszystkich światowych oddziałach firma zatrudnia ponad 70 tysięcy pracowników. Łódzka fabryka to zaledwie drugi, po Limerick w Irlandii, oddział firmy w Europie. W Łodzi będą produkowane między innymi nowoczesne notebooki serii Latitude i Inspiron. Pierwszy łódzki laptop zjechał z taśm produkcyjnych w listopadzie.

W łódzkim Dellu już pracuje 500 osób. Do końca stycznia szefowie fabryki zamierzają zatrudnić kolejne 600 osób. W najbliższych latach liczba pracowników ma sięgnąć 3 tysięcy. W ślad za dużym inwestorem systematycznie przychodzą mniejsi, współpracujący z Dell. To tak zwany "efekt Della". Władze Łodzi szacują, że konsekwencją inwestycji rosnących wokół komputerowego potentata będzie około 900 nowych miejsc pracy do końca roku.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy