Reklama

Reklama

Prokuratura chce zwrócić Gurlittowi część obrazów

Prokuratura Niemiec chce zwrócić kolekcjonerowi sztuki Gurlittowi dużą część zarekwirowanych obrazów tak szybko, jak to możliwe. Centralna Rada Żydów krytykuje tę decyzję.

Synowi monachijskiego handlarza dziełami sztuki, Corneliusowi Gurlittowi, miałyby być zwrócone jedynie obrazy nie pochodzące z grabieży nazistowskich. Mimo to Centralna Rada Żydów skrytykowała decyzję prokuratury w Augsburgu.

"Po tym, jak sprawą zajmowano się niemalże w konspiracji przez ponad 18 miesięcy, błyskawiczna decyzja o zwrocie wszystkiego jest z pewnością nieodpowiednim wyjściem" - powiedział przewodniczący rady Dieter Graumann gazecie "Süddeutsche Zeitung" ("SZ").

"W przypadkach, gdzie nie wyklucza się rabunku nazistowskiego należy zachować 'wrażliwość i odpowiedzialność'. Prokuratura chce zbytnio uprościć sobie sprawę, bo nie chodzi 'tylko o prawo do restytucji': przypadek ten ma również 'wymiar moralny i historyczny'" - zaznacza Graumann.

Polityka jest dziś odpowiedzialna za przywrócenie godności ofiarom z tamtych lat.

Zaskakujący zwrot

Reklama

Starszy prokurator Reinhard Nemetz powiedział, że 80-letni posiadacz obrazów Gurlitt może "niezwłocznie" otrzymać z powrotem liczne dzieła ze spektakularnego zbioru. Miałyby być to te obrazy, które "są bez wątpienia w posiadaniu" Gurlitta i co do których nie ma podejrzeń, że pochodzą z rabunków hitlerowskich.

Zespół, który pracuje nad wyjaśnieniem historii obrazów, ma podać listę dzieł do zwrócenia "tak szybko, jak to możliwe". Według informacji "SZ" mogłoby to być ponad 300 dzieł sztuki.

W mieszkaniu Gurlitta znaleziono w ubiegłym roku ponad 1400 dzieł. Część z nich ma pochodzić z rabunków nazistowskich, ale inne miałyby stanowić część prywatnej kolekcji ojca Gurlitta. Trudnym zadaniem wyjaśnienia pytań dotyczących praw własności zajęła się prokuratura w Augsburgu. Gurlitt żąda zwrotu obrazów, z których wiele to dzieła mistrzów.

Rząd pod presją

Również Światowy Kongres Żydów (WJC) skrytykował ruch niemieckiego wymiaru sprawiedliwości jako pochopny i "nieodpowiedzialny". 

"Sprawą należy się zająć "na najwyższym szczeblu politycznym" - zażądał prezes WJC Ronald S. Lauder. Według niego reputacja Niemiec może ucierpieć.

Lauder domaga się zmiany okresów przedawnienia, po to by ułatwić zwrot zagrabionych dzieł sztuki prawowitym właścicielom. Jak twierdzi, należy, wzorem Austrii, powołać specjalną komisję, przeczesać zbiory publiczne i muzea pod kątem dzieł pochodzących z rabunku.

afp, dpa / Anna Mierzwińska red. odp.: Andrzej Pawlak, Redakcja Polska Deutsche Welle



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje