Porażka festiwalu w Cannes? Feministki kontra dyrektor imprezy [KORESPONDENCJA]
Thelma i Louise - symbol buntu, kobiecej solidarności i współczesnego feminizmu. Bohaterki kultowego filmu Ridleya Scotta, dumnie prezentujące się na oficjalnych plakatach tegorocznego Festiwalu Filmowego w Cannes, można spotkać wszędzie - od przystanków autobusowych po witryny w supermarketach. Ale czy oprócz estetycznych obrazków i prokobiecych sloganów marketingowych czai się za tym jakieś większe przesłanie?

Pochylmy się nad statystyką. Canneńskie święto kina ma już prawie 80 lat. Złotą Palmę otrzymali w tym czasie David Lynch, Martin Scorsese, Akira Kurosawa czy Ken Loach. Po główną nagrodę festiwalu sięgnęły zaledwie cztery kobiety, z czego pierwsza dopiero w 1993 roku.
Udział filmów konkursowych wyreżyserowanych przez kobiety nigdy nie przekroczył 40 proc. W ciągu 79 lat trwania festiwalu na czele jury stanęło tylko 10 twórczyń.
Warto docenić fakt, że nacisk na zaangażowanie kobiet w Cannes organizatorzy położyli przede wszystkim na przestrzeni minionej dekady. To sukces, biorąc pod uwagę to, że do połowy lat 80. średni udział kobiet w konkursie głównym wynosił zaledwie trzy proc.
Złota Palma jest mężczyzną
Wyraźny kobiecy głos słyszy się również w pozakonkursowej sekcji Un Certain Regard, gdzie w zeszłym roku o główną nagrodę walczyło aż 60 proc. reżyserek. Jak wynika z raportu feministycznego Kolektywu 50/50, w 2025 roku kobiety dominowały w kilku innych kategoriach, takich jak kostiumy (90 proc.) czy reżyseria obsady (71 proc.).
Tegoroczna edycja zalicza jednak w tym kontekście kolejną porażkę. Spośród 22 filmów zakwalifikowanych do wyścigu o Złotą Palmę na czele 17 z nich stoją reżyserzy mężczyźni.
Kolektyw 50/50 ponownie wypomniał dyrektorowi artystycznemu Thierry'emu Frémaux odejście od zapowiadanego parytetu i regres w stosunku do zmian zaistniałych w ubiegłych latach.
Skandal z udziałem Harveya Weinsteina, powstały w związku z tym ruch #MeToo, 82 kobiety protestujące na słynnych schodach prowadzących do Grand Théâtre Lumière - wydarzenia sprzed ośmiu lat to dobry punkt odniesienia, weryfikujący, na jakim etapie przełamania szklanego sufitu obecnie się znajdujemy.
Kino przestaje być domeną mężczyzn
Dziennikarze akredytowani na festiwalu w Cannes zwracają uwagę na znaczącą rolę kobiet w filmach konkursowych.
"Fatherland" Pawła Pawlikowskiego - swoją drogą faworyt w dotychczasowych ocenach krytyków - to w końcu nic innego jak opowieść o silnej, niezależnej kobiecie, która w czasie podróży przez powojenne Niemcy opłakuje śmierć brata.
Główna bohaterka "A Woman's Life" dopiero po pięćdziesiątce decyduje się na poważne życiowe zmiany. Z kolei w "Gentle Monster" z Léą Seydoux podążamy śladami cenionej pianistki, która dowiaduje się o mrocznych sekretach swojego męża.
Choć pierwsza Złota Palma trafiła do kobiety po prawie pół wieku trwania francuskiego święta kina, nadzieja na pomnożenie liczby kobiecych laureatek jest dziś większa niż jeszcze dekadę temu.
Reżyserki nadal kręcą jedne z najlepszych filmów w branży, a twierdzenie, że kino to wciąż domena mężczyzn, stopniowo odchodzi do lamusa.
Mary Kosiarz, Cannes










