Kulisy Cannes. Kolor plakietki świadczy o miejscu w hierarchii
Pobudka kilka minut przed siódmą. Nieważne, że ostatni seans skończył się o północy, a nad głową wisi kolejna recenzja. Rano rozpoczynamy walkę o bilety. Nie byle jakie, bo stawką są pokazy prasowe filmów konkursowych, spotkania z laureatami Złotej Palmy i w końcu - oficjalne premiery z udziałem obsady i twórców, które zwykle wyprzedają się w mniej niż 10 sekund. Rozgrzewamy palce, ćwiczymy refleks, od którego będzie zależało, ile filmów uda nam się zobaczyć.

Życie krytyka na Festiwalu Filmowym w Cannes mierzy się w tysiącach kroków przemierzanych od hotelu do Pałacu Festiwalowego, od kina do pokoju prasowego, i tak w nieskończoność, każdego dnia.
Piękno Lazurowego Wybrzeża jest na wyciągnięcie ręki, jednak w festiwalowym pędzie, biegu między pisaniem recenzji, przeprowadzaniem wywiadów a szybką kawą z kolegami z branży, mało który dziennikarz ma na to czas wcześniej, niż w dniu wyjazdu. Dopiero wtedy ciężar obowiązków powoli zastąpi błogi odpoczynek nad brzegiem morza.
Festiwal Filmowy w Cannes. Największa taka impreza w Europie
Co roku w Cannes akredytowanych jest ponad 35 tysięcy osób. Są wśród nich goście festiwalowi, dziennikarze, producenci, dystrybutorzy, przedstawiciele mnóstwa profesji okołofilmowych, a nawet studenci i miłośnicy kina.
Ci ostatni, dzięki programowi "3 Days in Cannes" piszą specjalne listy motywacyjne, by otrzymać trzydniową przepustkę do świata gwiazd.
Cannes to jednak elitarna impreza z tradycjami. Festiwal słynie ze swojego nieubłaganego podziału klasowego, który warunkuje udział w bankietach, oficjalnych premierach czy nawet szybszy dostęp do systemu rezerwacji biletów.
Choć wszyscy dziennikarze są tu w tym samym celu - pragną jak najszerzej zrelacjonować największą imprezę filmową w Europie - nie wszystkich traktuje się jednakowo. Jak żartujemy we wspólnym gronie krytyków z Polski, kolor akredytacji na czas festiwalu staje się naszą nową tożsamością.
Najniżej w hierarchii są posiadacze akredytacji żółtej i niebieskiej. Pierwsza z nich trafia zazwyczaj do początkujących festiwalowiczów, druga do przedstawicieli mediów o nieco wyższej randze. Na kolor różowy zasługują ci, którzy przyjeżdżają do Cannes od wielu lat, a biel to niedościgniony symbol luksusu, zarezerwowany wyłącznie dla wybranych.
Przed laty, gdy biletów nie rezerwowało się przez internet, widzowie potrafili stanąć w kolejce bladym świtem, by około południa dostać się na swój wymarzony seans. A i wtedy mogło się to nie udać ze względu na "za mało prestiżowy" kolor na identyfikatorze.
W jeansach nie wpuszczą
Ekskluzywność to niedopowiedzenie. Festiwal Filmowy w Cannes to wydarzenie znacznie bardziej "arystokratyczne" od chociażby festiwalu w Karlowych Warach czy w Berlinie. Smoking i mała czarna to rzecz niezbędna w walizce każdego festiwalowicza, bo na czerwony dywan i oficjalną wieczorną premierę ochroniarze nie wpuszczą nikogo w jeansach czy letniej sukience. W tłumie przed kinem zawsze gromadzą się dziesiątki wystrojonych kinomaniaków z kartkami z prośbą o odstąpienie biletu. Kilku szczęśliwcom się to udaje.
Unikatowa etykieta obowiązuje też na Marche du Film - targach filmowych, na których producenci i dystrybutorzy z całego świata pragną wykupić dla siebie najlepsze produkcje. Społeczne kompetencje wchodzą tu na najwyższy poziom, a wszystko to kształtuje rynek filmowy na cały rok.
Festiwalowa rodzina
Poza otoczką wyjątkowości całego przedsięwzięcia piękno festiwalu tworzą ludzie. Światowej sławy aktorzy spotykani na każdym kroku, z którymi rozmawia się o kinie jak ze starymi znajomymi. Setki pracowników obsługi, którzy pilnują, aby każde wydarzenie odbyło się punktualnie, a festiwalowicze byli w pełni zaopiekowani. Lokalsi, którzy przytłoczeni nagłym napływem dziesiątków tysięcy osób, nadal witają cię z uśmiechem. I w końcu - ludzie, z którymi spędzamy najwięcej czasu.
Festiwalowa rodzina dziennikarek i dziennikarzy, którzy znają się od lat i wspierają się w tej szalonej filmowej podróży. To prawdziwy skarb móc tego doświadczyć i dołożyć własną cegiełkę do kultywowania wspólnego przeżywania magii kina. Bo festiwale w Cannes, Wenecji i dziesiątkach innych miejsc na świecie to przede wszystkim spotkania kultur i szukanie nowych perspektyw. Bo w kinie chodzi przecież właśnie o to.
Mary Kosiarz, Cannes









