Reklama

Reklama

Daniel Dennett: Odpowiedzialność pozostaje po naszej stronie

Jeden z najwybitniejszych filozofów, pionier kognitywistyki, mistrz nieszablonowego myślenia Daniel Dennett wygłosił na Uniwersytecie Jagiellońskim wykład "Od bakterii do Bacha i z powrotem". Spotkanie odbyło się w spokojnej atmosferze, bez zapowiadanych wcześniej protestów.

Wykład był częścią projektu "Wielkie Pytania w Krakowie".

Podczas spotkania Dennett przedstawiał kilka koncepcji, które znalazły się w jego najnowszej książce. Wykład "Od bakterii do Bacha i z powrotem" - jak podkreślił sam autor - opierał się przede wszystkim na części "z powrotem", czyli na głównych elementach ścieżki rozwoju ludzkiego umysłu, przedstawionych na ilustracji wielkiego drzewa życia.

Jak pokazywał profesor - zewnętrzna linia tego drzewa, będąca początkiem życia, to bakterie, pierwsze organizmy. Dalej - ewolucja podążała w kierunku wielkiej zmiany - eukariotów. Kolejne etapy doprowadziły do powstania coraz bardziej rozwiniętych organizmów i w konsekwencji wszystkich procesów pojawił się człowiek.

Reklama

"My, jako istoty ludzkie, istniejemy od około sześciu mln lat. Jesteśmy częścią najnowszej historii na drzewie życia" - podkreślał profesor. Pewne procesy doprowadziły, że przeszliśmy do epoki "inteligentnego projektowania".

Pokazując z jednej strony zdjęcie "zamku" zbudowanego przez termity w Australii, z drugiej strony fotografię świątyni Sagrada Familia zaprojektowaną przez Gaudiego udowadniał, że zamierzona działalność architekta jest niepokojąco podobna do bezmyślnej działalności owadów. Na podstawie tego porównania Dennett obrazowo tłumaczył działanie ludzkiego umysłu.

"86 miliardów neuronów jest jeszcze głupszych niż termity - mamy je między uszami. Gdy je połączymy - tworzą mózg. Jednak prawdziwą zagadką jest to, jak stworzyć umysł Gaudiego z mózgu, który przypomina kolonię termitów?" - podchwytliwie pytał naukowiec.

Zaznaczał, że ogromy rozwój technologiczny (np. sztuczna inteligencja), którego jesteśmy świadkami, niesie za sobą poważne konsekwencje. "Odpowiedzialność pozostaje po naszej stronie" - podkreślał Dennett.

Naukowiec zwrócił również uwagę na istnienie memów. To najmniejsza, dziedziczna cząstka informacji, a jej nazwa - nieprzypadkowo - wywołuje skojarzenie z genem. Autorem tego pojęcia jest dobry znajomy Dennetta, Richard Dawkins, jeden z czterech "jeźdźców nowego ateizmu".

Memy, podobnie jak geny, podlegają doborowi naturalnemu i mogą ulegać mutacjom. To właśnie dzięki memom ludzie są w stanie rozwijać się i przejmować wymyślone przez poprzedników koncepcje. Jak mówił naukowiec, "nie dziedziczymy ich, ani nie projektujemy, trafiają do nas już zaprojektowane.(...) Nasze mózgi są pełne narzędzi do myślenia, których nie projektowaliśmy" - mówił Dennett, porównując memy do "aplikacji" zainstalowanych w mózgu. Wszystko to dzięki kopiowaniu, które przyczynia się do rozwoju technologicznego.

Dennett wyjaśniał ten proces, powołując się na francuskiego filozofa Alaina, który pisał: 

"Każda łódź jest kopią innej łodzi. (...) To jasne, że źle wykonana łódź wyląduje na dnie. (...) Tym samym, nie będzie skopiowana. Ktoś mógłby bardzo ściśle powiedzieć, że samo morze kształtuje łodzie, wybierając jedne, a niszcząc inne. I to jest dobór naturalny. Kopiowany i kopiujący nie muszą rozumieć tych zasad".

Pod koniec wykładu profesor odpowiedział na kilka pytań od uczestników. Jedno z nich dotyczyło obaw związanych z nowoczesnymi technologiami: czy możemy się bronić przed zmilitaryzowanymi narzędziami myślenia?

"Zasadniczo rzecz biorąc, każda technologia, którą kiedykolwiek wynaleziono, została wykorzystana także w sposób agresywny, wojskowy, wojenny. Czy będzie tu mowa o drogach, czy o samolotach, czy o prasie drukarskiej - wszystko. Oczywiście narzędzia służące do myślenia, które tworzymy, zawsze mogą zostać wykorzystane w celach wojskowych. Jedyny sposób, w jaki możemy się przed tym chronić, to ciągła uważność. Upewnienie się, że kiedy nasze dzieci dorosną, nie będą wszystkiemu ufać" - mówił Dennett.

"Wszystkie te rzeczy, które na nas wpływają, które nas bolą, na początku były wysoce atrakcyjne, np. telefony komórkowe. Wspaniałe! Super! Ale dzisiaj ludzie zaczynają sobie zdawać sprawę z tego, że można się do nich przyzwyczaić, potem uzależnić. Potrafią ograniczać nasze życie"- stwierdził naukowiec.

Joanna Bercal, Tomasz Majta

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy