Reklama

Reklama

Zachęcają do posyłania sześciolatków do szkół

Kampanię zachęcającą rodziców sześciolatków, by posłali swe dzieci od września do szkoły, rozpoczynają władze Bydgoszczy. Samorząd ostrzega, że za rok warunki do nauki mogą być znacznie gorsze.

W nowym roku szkolnym decyzja o wyborze formy nauki dla sześciolatków - przedszkole czy szkoła - należeć będzie jeszcze do rodziców. Za rok wszystkie sześciolatki obowiązkowo będą już musiały uczęszczać do szkół.

Reklama

"Gdybyście Państwo nie zdecydowali się na posłanie dziecka do szkoły w tym roku, a dopiero w 2012, należy mieć świadomość, iż będzie ono wtedy siedmiolatkiem przebywającym wśród młodszych, bo sześcioletnich kolegów. Czy warto opóźniać młodemu człowiekowi start, co nieuchronnie spowoduje opóźnienie jego edukacji w przyszłości?" - przekonuje w liście skierowanym do rodziców Jan Szopiński, wiceprezydent Bydgoszczy odpowiedzialny za oświatę.

List z apelem władz zostanie rozesłany w najbliższych dniach do rodziców wszystkich sześciolatków w Bydgoszczy. Z danych, jakimi dysponuje bydgoski magistrat, wynika, że w mieście jest około tysiąca dzieci z rocznika 2005, ale dotychczas rodzice zaledwie co piątego malucha zdecydowali się na zapisanie dziecka do szkoły.

Zdaniem władz samorządowych, odkładanie na przyszły rok momentu rozpoczęcia edukacji może spowodować nadmierny tłok w klasach pierwszych. Konsekwencja może być nawet prowadzenie nauki najmłodszych na dwie zmiany.

Zachętą do wyboru szkoły ma być drugi etap kampanii władz miejskich. 20 maja szkoły podstawowe zaproszą rodziców na drzwi otwarte, by pochwalić się udogodnieniami dla najmłodszych uczniów i pokazać warunki, w jakich odbywać się będzie nauka.

Niechęć do posyłania sześciolatków do szkół może się także odcisnąć na naborze do przedszkoli. Dzieci z rocznika 2005 mają zagwarantowane miejsca w tych placówkach i jeśli z tego skorzystają, to może zabraknąć miejsc dla młodszych dzieci.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje