Reklama

Reklama

Walczyła o sygnalizację na przejeździe. Wjechała pod pociąg, straciła dwoje dzieci

Kobieta, która podróżując z rodziną wjechała pod pociąg na przejeździe w miejscowości Pniewite, wcześniej bezskutecznie walczyła o ustawienie tam sygnalizacji świetlnej. W tragicznym wypadku, do którego doszło w środę (03.06), zginęło dwoje jej dzieci. Kobieta wraz z mężem przebywa w szpitalu.

Kobieta, która podróżując z rodziną wjechała pod pociąg na przejeździe w miejscowości Pniewite, wcześniej bezskutecznie walczyła o ustawienie tam sygnalizacji świetlnej. W tragicznym wypadku, do którego doszło w środę (03.06), zginęło dwoje jej dzieci. Kobieta wraz z mężem przebywa w szpitalu.

- Jak tu przyjechałem, jako ochotnik straży pożarnej, to po prostu serce waliło niemiłosiernie - mówił strażak Roman Wojnowski. Sołtys gminy Pniewite potwierdza, że kobieta robiła wszystko, co mogła, by ten przejazd stał się bezpieczny. - Parę miesięcy wcześniej zbierała te podpisy. Chciała, żeby tu było inaczej. Jest taki niedosyt, że może zrobiliśmy zbyt mało, żeby tego uniknąć - powiedział Andrzej Grędzicki.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy