Reklama

Reklama

Trzymiesięczna dziewczynka nie żyje

Przyczyn śmierci 3-miesięcznej Wanessy niestety nie pozwoliły określić wyniki sekcji zwłok dziewczynki, która zmarła w niedzielę we Włocławku. Rodzice dziecka pozostaną w policyjnym areszcie.

Rodzice dziecka pozostaną w policyjnym areszcie. Policjanci ustalili dotychczas, że w chwili śmierci dziecka rodzice byli w mieszkaniu. Uciekli stamtąd dopiero wtedy, gdy odkryli, że córka nie żyje.

Reklama

- Wyniki zarządzonej na poniedziałek sekcji zwłok dziecka nie pozwalają na jednoznaczne określenie przyczyn jej śmierci. Musimy teraz poczekać na wyniki szczegółowych badań histopatologicznych - powiedział Wojciech Fabisiak, rzecznik Prokuratury Okręgowej we Włocławku.

Prokuratura zaplanowała na popołudnie w poniedziałek przeprowadzenie dodatkowych czynności śledczych z udziałem rodziców dziewczynki. Od ich wyników uzależniono jakie zarzuty zostaną im postawione, a wniosek o ich ewentualne aresztowanie trafi do sądu prawdopodobnie we wtorek rano.

W niedzielę o godzinie czwartej nad ranem dyspozytor pogotowia ratunkowego we Włocławku powiadomił policję o zgonie 3-miesięcznej dziewczynki w mieszkaniu przy ul. Planty. Przybyli na miejsce policjanci zastali w mieszkaniu babcię dziecka, na której prośbę sąsiadka wezwała pogotowie.

Wezwany na miejsce zdarzenia biegły lekarz sądowy wstępnie nie stwierdził na ciele dziewczynki zewnętrznych obrażeń. Wkrótce po przybyciu policji do domu wróciła matka dziecka. 26-letnia nietrzeźwa kobieta miała 1,5 promila alkoholu w organizmie.

Decyzją prokuratora matka Wanessy została zatrzymana. Do aresztu trafił też ojciec dziecka, który kilka godzin później sam stawił się w komendzie. Miał blisko 1,5 promila alkoholu w organizmie.

Rodzice, przebywający obecnie w policyjnej izbie zatrzymań, przyznali, że oboje byli nietrzeźwi, gdy położyli się z dzieckiem razem do jednego łóżka. Uciekli z domu gdy odkryli, że córka nie żyje.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne