Reklama

Reklama

Tragedia w Bydgoszczy: Trzy osoby w szpitalach

Trzy osoby nadal przebywają w szpitalach po tragedii, do której doszło podczas imprezy studenckiej na Uniwersytecie Technologiczno-Przyrodniczym (UTP) w Bydgoszczy. W zdarzeniu obrażenia odniosło w sumie 11 osób, jedna z nich zmarła.

Według informacji przekazanych w piątek PAP przez biuro prasowe Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy, dwie osoby są w ciężkim stanie. W piątek z powołaną przez rektora UTP komisją badającą zdarzenie i ze studentami uczelni spotyka się minister nauki i szkolnictwa wyższego. W czwartek Lena Kolarska-Bobińska rozmawiała z rektorem, odwiedziła też poszkodowanych. Uczelnia na dwa dni zawiesiła zajęcia.

Impreza inaugurująca działalność samorządu studenckiego w nowym roku akademickim odbywała się w budynkach dydaktycznych uczelni, a tragedia wydarzyła się w łączniku, znajdującym się na wysokości pierwszego piętra pomiędzy dwoma częściami holu. W trakcie imprezy mogło dojść do paniki wśród uczestników i stratowania części z nich. 24-letnia kobieta, studentka uczelni, która odniosła najpoważniejsze obrażenia zmarła w szpitalu.

Reklama

Śledztwo wszczęła bydgoska prokuratura, okoliczności zdarzenia wyjaśnić ma też specjalna komisja powołana przez rektora. Jeszcze w czwartek przeprowadzenie własnego postępowania zasugerowała uczelni minister Kolarska-Bobińska.

Rzecznik UTP Mieczysław Naparty poinformował w piątek PAP, że pierwsze ustalenia wskazują na liczne nieprawidłowości, do których doszło przy organizacji imprezy. Przyznał, że impreza organizowana przez samorząd studencki nie została zgłoszona policji.

Rzeczniczka MSW Małgorzata Woźniak podała w czwartek, że sprawa jest badana m.in pod kątem przepisów ustawy o imprezach masowych. Wyjaśniane jest m.in., czy była to impreza odpłatna czy nie.

"Zapis w tej ustawie mówi o pewnych wyłączeniach. Chodzi w szczególności o imprezy nieodpłatne, które są prowadzone na terenach podległych instytucjom takim jak Ministerstwo Edukacji Narodowej, bądź instytucje podległe szkolnictwu wyższemu" - powiedziała Woźniak.

Mieczysław Naparty potwierdził w piątek, że organizatorzy imprezy pobierali opłaty za udział w imprezie. Zgoda władz uczelni na organizację imprezy w dwóch pomieszczeniach połączonych łącznikiem wydana została wkrótce przed jej rozpoczęciem na "usilne nalegania samorządu studenckiego".

"Pod łącznikiem, w którym stała się tragedia znajdują się drzwi na zewnątrz budynku. One dublowały łącznik. Wszystko wskazuje na to, że w momencie, gdy doszło do zdarzenia firma ochroniarska zabezpieczająca imprezę zamknęła to wyjście. W związku z tym nasilił się ruch łącznikiem. Doszły nas też informacje, że grupa osób dla zabawy blokowała przejście łącznikiem, w przejściu palono papierosy" - powiedział.

Rzecznik poinformował, że do tej pory nie zapadły żadne decyzje personalne odnośnie władz uczelni.

W czwartek Prokuratura Rejonowa Bydgoszcz-Północ wszczęła śledztwo. Jest ono prowadzone pod kątem sprowadzenia niebezpieczeństwa dla życia i zdrowia wielu osób, a także w związku ze spowodowaniem śmierci uczestnika zdarzenia.

Przeprowadzone zostały oględziny miejsca zdarzenia, przesłuchiwani są świadkowie, zlecone zostało też przeprowadzenie sekcji zwłok osoby, która zmarła w szpitalu.

Według ustaleń policji w imprezie brało udział ok. 1,2 tys. studentów. Według władz uczelni, w imprezie łącznie uczestniczyło ok. tysiąca osób, a jednocześnie w budynkach mogło przebywać ok. 700-800 osób.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama