Reklama

Reklama

Stowarzyszenie widmo

- Jeżeli chcę, to będę mówić. Jeżeli nie, to nie muszę - tak odpowiadała na pytania reportera przewodnicząca Rady Rodziców Ariana Laskowska, gdy pytaliśmy ją, w jakim punkcie znajduje się powoływanie stowarzyszenia, które ma poprowadzić szkołę niepubliczną.

Rodzice uczniów uczęszczających do Szkoły Podstawowej w Rzeszynku (gm. Jeziora Wielkie) nie pogodzili się z podjętą 30 stycznia przez Radę Gminy uchwałą o zamiarze zmiany organizacyjnej szkoły i przeniesienia klas IV-VI do Jezior Wielkich.

Reklama

Inicjatorką pomysłu jest przewodnicząca Rady Rodziców SP w Rzeszynku Ariana Laskowska wraz z członkami Rady Katarzyną Grzechowiak i Anetą Bemke.

We wtorek 31 stycznia w Urzędzie Gminy w Jeziorach Wielkich Ariana Laskowska złożyła wniosek adresowany do wójta Zbysława Woźniakowskiego o przydzielenie budynku po gimnazjum we Włostowie wraz z wyposażeniem na rzecz stowarzyszenia, które powołuje się w celu prowadzenia niepublicznej placówki oświatowej. Wójt nie wyraził wówczas zgody na przyznanie budynku.

Dwa dni później, w czwartek 2 lutego Rada Rodziców SP w Rzeszynku zorganizowała zebranie w budynku rzeszyńskiej podstawówki w celu omówienia i zaproponowania mieszkańcom zapisania się do stowarzyszenia oraz złożenia przez nich deklaracji o posłaniu swoich dzieci do powstającej szkoły niepublicznej. Ostatecznie pod deklaracjami podpisało się wówczas 39 osób z 50 obecnych na zebraniu. Rodzice zadeklarowali, że poślą do szkoły niepublicznej 54 dzieci.

Od spotkania minęły już dwa miesiące, a stowarzyszenie nie zostało jeszcze zarejestrowane. Spytaliśmy inicjatorkę powołania stowarzyszenia, co osoby zaangażowane w jego utworzenie zrobiły od lutego, by zarejestrować stowarzyszenie.

Ariana Laskowska bardzo niechętnie rozmawiała z reporterem. Na zadawane pytania odpowiadała bardzo ironicznie.

- Jak będę coś wiedzieć, to państwu powiem - usłyszeliśmy. Gdy zapytaliśmy, czy byli złożyć dokumenty w sprawie rejestracji stowarzyszenia, Ariana Laskowska odpowiedziała: - Nie potwierdzam, nie zaprzeczam. W trakcie zadawania przez reportera kolejnych pytań Ariana Laskowska powiedziała, że nie musi udzielać reporterowi żadnych informacji. Nie przekonały ją nawet argumenty reportera, który powoływał się na art. 4 prawa prasowego, mówiący, że jest zobowiązana udzielić reporterowi informacji, gdyż stowarzyszenie, które zamierza powołać, będzie prowadzić szkołę niepubliczną, a zarazem działalność społeczną.

- Jeżeli chcę, to będę mówić. Jeżeli nie, to nie muszę - odpowiedziała. Próbowaliśmy wytłumaczyć jej, że takie informacje należą się społeczeństwu, ale przede wszystkim rodzicom. Poinformowaliśmy, że zgłosiliśmy się z pytaniami właśnie do niej, gdyż właśnie jej podpis znajduje się na dokumentach, które wpłynęły do wójta.

- Ja jestem tylko na tym jednym dokumencie podpisana i to koniec. My szkoły nie dostaliśmy i na tym się kończy moja rola - powiedziała Ariana Laskowska. Dodała także, iż nie brała udziału w powoływaniu stowarzyszenia. Gdy zdecydowanie spytaliśmy, czy tworzą stowarzyszenie i czy byli złożyć wniosek o rejestrację stowarzyszenia, Ariana Laskowska powiedziała: - Tak, będziemy dalej próbować. A ja nigdzie nie byłam, ja pracuję i nie mam na to czasu.

Paweł Lachowicz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje