Reklama

Reklama

Proces ws. śmierci 2-letniej Wiktorii będzie trwał dłużej

Konieczność wykonania nowych ekspertyz wymusiła przedłużenie procesu w sprawie śmierci 2-letniej Wiktorii ze Żnina. Dziecko zmarło z powodu wewnętrznych urazów, a o spowodowanie śmierci oskarżono ojca dziewczynki.

Jak poinformowano we wtorek w bydgoskim sądzie okręgowym, kolejna ekspertyza ma rozwiać wątpliwości czy dziewczynka była maltretowana, czy też do jej zgonu przyczyniła się rzadka choroba genetyczna. Dotychczas występujący przed sądem biegli nie byli w stanie potwierdzić lub wykluczyć takiego schorzenia.

Reklama

Z dotychczasowych opinii biegłych wynika, że zmarła dziewczynka mogła cierpieć na Zespół Ehlersa-Danlosa - bardzo rzadko występującą chorobę, której jedna z postaci może prowadzić do samoistnego pękania naczyń - w tym jelita, co było przyczyną zgonu dziecka.

Rodzina Wiktorii, w czasie procesu potwierdziła, że dziewczynka była ruchliwa i na jej ciele często pojawiały się siniaki. Jest to jednak jedyna wskazówka sugerująca możliwość schorzenia, gdyż za życia dziecka nie obserwowano objawów klinicznych Zespołu Ehlersa-Danlosa. Podczas sekcji zwłok nie wykonano testów w tym kierunku.

W opinii biegłych, powołanych przez sąd, w Polsce nie odnotowano dotychczas podobnej sytuacji. Literatura światowa notuje jednak przypadki rodziców podejrzewanych o maltretowanie dzieci, u których stwierdzano później zespół Ehlersa-Danlosa. Kolejne badania zlecone przez bydgoski sąd mają rozwiać te wątpliwości.

Za śmierć dziecka odpowiada przed sądem jego ojciec, Sebastian Sz., którego oskarżono o "znęcanie się oraz spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu skutkującego śmiercią córki Wiktorii". Grozi mu kara do 15 lat więzienia.

Przed sąd trafiła także matka dziewczynki, którą oskarżono o nieumyślne narażenie zdrowia i życia córki, czyli osoby powierzonej jej szczególnej opiece. Przestępstwo to zagrożone jest karą do roku pozbawienia wolności.

Mężczyzna nie przyznaje się do winy i utrzymuje, że siniaki na ciele córki to skutek choroby, na którą miało cierpieć dziecko. Podkreśla, że do końca starał się ratować życie dziewczynki.

Zdaniem prokuratury, mężczyzna miał maltretować córkę już od listopada 2009 roku, czyli od chwili, gdy dziecko miało zaledwie pół roku.

Nieprzytomna Wiktoria trafiła do szpitala w Żninie w nocy z 25 na 26 stycznia ub. r. Lekarzom nie udało się jej uratować. Sekcja zwłok wykazała, że przyczyną śmierci było uszkodzenie jelit, do którego doszło na skutek urazu, i wywołane tym zapalenie otrzewnej.

Sebastian Sz. był już w przeszłości karany za pobicie syna, którego miał ze związku z inną kobietą. Za skatowanie kilkumiesięcznego dziecka ze szczególnym okrucieństwem skazano go wówczas na sześć lat więzienia.

Mężczyzna został niedawno zwolniony z aresztu. Po śmierci dziecka kilkuset mieszkańców Żnina przeszło ulicami miasteczka w marszu milczenia.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne