Reklama

Reklama

Pożar składowiska opon. Strażacy mówią o bardzo trudnej akcji

Kilkanaście godzin może jeszcze potrwać gaszenie pożaru bardzo dużego składowiska opon w Raciniewie (Kujawsko-pomorskie), który wybuchł w piątek wieczorem - poinformował w sobotę (14 listopada) rzecznik KW PSP w Toruniu mł. bryg. Arkadiusz Piętak. W akcji bierze udział ponad 60 zastępów strażaków.

- To niezwykle trudny pożar na terenie o powierzchni kilkunastu tysięcy metrów kwadratowych. Cały czas płoną opony, wydziela się gęsty dym. Tego typu pożary należą do najtrudniejszych, bowiem w miejscach, w których udaje się opanować ogień pojawiają się nowe jego zarzewia - powiedział mł. bryg. Arkadiusz Piętak.

Reklama

W akcji gaśniczej, dowodzonej przez zastępcę komendanta wojewódzkiego st. bryg. Roberta Wiśniewskiego biorą udział zastępy PSP i OSP z całego województwa. Pożar jest gaszony wodą i pianą. Na miejsce dowożona jest woda, gdyż naturalne zbiorniki zostały wyczerpane. Strażacy zbudowali magistralę wodne z węży o długości 1,5 km.

Sprowadzone zostały cysterny do wody z Bydgoszczy i Włocławka oraz cysterny ze środkiem pianotwórczym z Szubina i województwa pomorskiego, a także kontener z Torunia z dodatkowym sprzętem ochrony układu oddechowego.

- Nie tylko gasimy pożar, ale chronimy także znajdujące się w sąsiedztwie zakłady - zaznaczył mł. bryg. Piętak.

Cały czas jest monitorowana jakość powietrza w okolicy. Jeszcze wieczorem zaapelowano do mieszkańców, aby nie opuszczali domów i zamykali okna z uwagi na dym powstały w wyniku spalania opon.

Wójt gminy Unisław Jakub Danielewicz powiedział, że składowisko jest nielegalne, od dawna zwracano uwagę na to, iż jest za duże. Dodatkowo składujący opony przedsiębiorca był karany finansowo (2,5 mln zł kary). Zaznaczył, że strażacy walczą z żywiołem z ogromnym poświęceniem. Ważny jest czas i opanowanie ognia, gdyż obok znajdują się m.in. dwie stolarnie, stacja benzynowa i zakład produkcji maseczek.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje