Reklama

Reklama

Dzień św. Marcina bez tradycyjnych rogali

Dzień św. Marcina, jednego z patronów Bydgoszczy, w tym roku po raz pierwszy obchodzony jest w mieście bez tradycyjnych "rogali marcińskich".

Nazwę wypieku zastrzegli sobie poznańscy cukiernicy i bydgoscy piekarze muszą teraz uciekać się do rozmaitych wybiegów, bo kontynuowanie tradycji może oznaczać grzywnę lub nawet dwa lata więzienia.

Reklama

Rogal świętomarciński został niedawno wpisany do rejestru chronionych nazw pochodzenia oraz chronionych oznaczeń geograficznych w Unii Europejskiej. Opisano dokładnie proporcje składników, z jakich robi się ciasto do wypieku, a o zezwolenia poznańskiego cechu na produkcję ciastek mogą się ubiegać tylko cukiernicy z regionu.

W przeddzień 11 listopada do bydgoskich sklepów zaczęły trafiać tradycyjne rogale, ale zwykle są to już rogale "bydgoskie" czy "kujawskie". Zmiana nazwy to najczęstszy wybieg stosowany przez bydgoskich piekarzy, ale dla własnego bezpieczeństwa starają się oni także zmieniać proporcje lub rodzaj składników.

Podstawowe cechy poznańskich rogali to: półfrancuskie ciasto, masa z białego maku i orzechów, a także odpowiednia waga, a przestrzegania zapisów normy pilnuje w stolicy wielkopolski specjalna komisja. Nie odstrasza to chętnych - o prawo wypieku ubiegało się dotychczas ponad 300 piekarzy, ale szansę na zgodę mieli tylko ci z regionu poznańskiego i dlatego odrzucono m.in. wnioski z Mogilna leżącego w Kujawsko-Pomorskiem.

W Bydgoszczy nie ma ujednoliconej receptury i każdy piekarz może sam zdecydować co zmienić, by nie dać się złapać na nielegalnym korzystaniu z opatentowanego przepisu, a jednocześnie utrzymać tradycyjny smak.

Jak przyznał Marian Bobkowski, jeden z bydgoskich cukierników, najczęściej zmieniane są składniki nadzienia rogala. - Możemy je robić z czarnym makiem, z niebieskim. Poznańskiego, białego maku, już nie damy - zapewnił.

Nie wszyscy piekarze są tak ostrożni i można także kupić rogale z białym makiem, ale wzbogaconym np. o marcepan, którego nie przewiduje w rogalach poznańska norma. Coraz częściej mówi się natomiast o ujednoliceniu nazwy wypieku i oficjalnym określaniu go wyłącznie jako "rogal bydgoski". 11 listopada byłby wówczas okazją do wspólnego promowania go przez lokalnych cukierników.

Z "nową", bydgoską tradycją mogą się już zmierzyć sprawcy całego zamieszania - mieszkańcy Poznania. "Rogale bydgoskie" trafiły w tym roku do stolicy Wielkopolski poprzez sieć cukierni i sklepów Adama Sowy.

- Skoro poznaniacy nie chcą podzielić się swoimi "marcinkami", niech posmakują rogali bydgoskich. Ciekawe, czy klienci wyczują różnicę - podkreślił Adam Sowa.

Bydgoszcz była szczególnie związana z Wielkopolską w XIX wieku, kiedy to po 1815 roku stała się, obok Poznania, stolicą jednej z dwóch rejencji Wielkiego Księstwa Poznańskiego (od 1848 roku Prowincji Poznańskiej). Przed wojną, do czasu reformy administracyjnej w 1938 roku, leżała w granicach województwa poznańskiego. Święty Marcin, obok św. Mikołaja, jest od XV wieku patronem miasta i tutejszej katedry.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy