Reklama

Reklama

Bezduszne przepisy uderzają w handel

Mogilno: 11 listopada dostaniemy rogale tylko w cukierni Zofii i Bolesława Jamrychów na ul. Cegielskiego oraz w cukierni Marii i Andrzeja Weberów na ul. Jagiełły.

Piekarnia GS w niedzielę swoje sklepy będzie miała zamknięte. Rogale dostaniemy także w osiedlowych małych sklepikach, jeżeli za ich ladą staną właściciele. Trzemieszno i Orchowo: Sklepy mogą być otwarte, ale handlować wolno tylko rogalami marcińskimi.

Reklama

Wielkopolska tradycja

11 listopada to dla mieszkańców gminy Mogilno poza Narodowym Świętem Niepodległości zwyczaj jedzenia rogali marcińskich. Z gmin powiatu mogileńskiego, to właśnie w tym mieście zwyczaj ten jest najbardziej zakorzeniony i pokazujący trwałe związki z Wielkopolską - jej tradycją i kulturą. Co prawda rogale można kupować już od poniedziałku, 5 listopada. Jednak to nie to samo, co kupić je 11 listopada. W Mogilnie zawsze można było je kupić u producentów rogali: z piekarni Zofii i Bolesława Jamrychów, z piekarni Marii i Andrzeja Weberów oraz z piekarni GS Mogilno. A także w innych sklepach.

11 listopada - dzień wolny

W tym roku jednak, zgodnie z ustawą o narodowym święcie, 11 listopada obowiązuje zakaz handlu. Handel może być prowadzony tylko w małych sklepikach, za których ladami staną właściciele sklepu. Czy zatem przyjdzie nam się w tym roku obejść smakiem w niedzielę 11 listopada? Rozmawialiśmy z właścicielami mogileńskich piekarni i cukierni, jak zamierzają sobie poradzić z sytuacją, w której tradycja jedzenia marcińskich rogali 11 listopada jest poważnie zagrożona. Najpierw sprawdziliśmy, jak poradzili sobie z tym problemem cukiernicy z Poznania.

W Poznańskiem będą sprzedawać

Okazuje się, że Okręgowy Inspektorat Pracy w Poznaniu wydał komunikat, iż zakaz zatrudniania pracowników w dniu 11 listopada nie dotyczy wyrobu i sprzedaży rogali marcińskich.

Informacja taka zamieszczona została na oficjalnej stronie internetowej OIP w Poznaniu. Na nasze pytanie, na jakim obszarze obowiązuje to zarządzenie, Tomasz Gajdziński zastępca Okręgowego Inspektora Pracy w Poznaniu wyjaśnił, że dotyczy ono tylko obszaru województwa wielkopolskiego.

Podobnie rozumie treść tego zarządzenia Stanisław Butka, starszy Cechu Cukierników i Piekarzy w Poznaniu. - Rogale marcińskie to wielkopolska tradycja, więc to dotyczy tylko i wyłącznie województwa wielkopolskiego. A więc 11 listopada np. w Poznaniu i w Trzemesznie można sprzedawać rogale, ale już na Mogilno zgody nie ma. Tamtejsi cukiernicy powinni wystąpić w tej sprawie do cechu w swoim województwie, a pewnie nie wystąpili - powiedział Pałukom Stanisław Butka.

W Trzemesznie i Orchowie właściciele sklepów będą mogli zatrudniać pracowników 11 listopada, ale tylko do handlu rogalami marcińskimi.

W Mogilnie przepis wydany przez Okręgowy Inspektorat Pracy w Poznaniu nie obowiązuje, bo Mogilno leży w innym województwie i terytorialnie podlegamy pod inspektorat w Bydgoszczy.

W cukierni u Weberów

Rogale z białym makiem i orzechami, czyli z typowo poznańskim nadzieniem przygotowuje cukiernia Marii i Andrzeja Weberów z Mogilna. Kupować je można było już od poniedziałku, 5 listopada i będzie je można nabywać do poniedziałku 12 listopada.

Właściciele mają jeszcze inne informacje na temat handlu rogalami w niedzielę 11 listopada. Otrzymali wczoraj w środę po południu z Państwowej Inspekcji Pracy fax, w którym wyraża ona zgodę na handel rogalami 11 listopada w niedzielę i zatrudnianie ludzi, ale tylko w cukierniach, gdzie są stoliki, gdzie można usiąść i wypić kawę.

- W związku z zaistniałą sytuacją nie mam pojęcia, ile przygotujemy rogali. Musimy się do tego zastosować, bo nas nie stać na kary - mówiła Maria Weber. Maria Weber zapowiada, że w takim razie jej cukiernie w Mogilnie przy ul. Jagiełły i Trzemesznie będą otwarte w soboty od 7.30 do 14.00 i w niedzielę 11 listopada od 9.00 do 14.00.

Na pewno u Jamrycha

Inna mogileńska cukiernia, Bolesława i Zofii Jamrychów zdecydowała się pracować w niedzielę 11 listopada. Ale tylko w cukierni na ul. Cegielskiego (na osiedlu za torami kolejowymi). Za ladą stanie właściciel. W tym roku przygotują około 3 tys. rogali z masą kaimakową. Można je kupować już od wtorku, 6 listopada włącznie do 11 listopada (niedziela). - Dzisiaj przeczytałam w Internecie, że Poznań będzie mógł handlować 11 listopada tylko rogalami marcińskimi. Dostali oni zezwolenie. My rozwiążemy to w ten sposób, że otworzymy cukiernię na Cegielskiego w Mogilnie. Będę sprzedawała ja lub córka, bo pracownik nie może. Pozostałe nasze sklepy będą zamknięte - powiedziała reporterowi Zofia Jamrych. Cukiernia państwa Jamrychów przy ul. Cegielskiego 14 w Mogilnie czynna będzie w niedzielę 11 listopada przez 5 godzin, od 8.00 do 13.00.

GS do soboty i w poniedziałek

Rogale piecze też piekarnia Gminnej Spółdzielni Samopomoc Chłopska z Mogilna. Przygotowanych tutaj zostanie także blisko 3.000 tych poznańskich przysmaków. Jak powiedziała nam kierownik piekarni Danuta Milas, rogale są w sprzedaży od 6 listopada i będzie je można nabywać do 13 listopada włącznie. Oczywiście poza 11 listopada, bo wtedy sklepy GS będą nieczynne.

Certyfikaty

Na to zamieszanie z handlem rogalami marcińskimi nakłada się jeszcze prawo do używania nazwy - rogale marcińskie.

- Aby cukiernia mogła używać nazwy rogale marcińskie lub rogale świętomarcińskie musi uzyskać certyfikat Kapituły Poznańskiego Tradycyjnego Rogala Świętomarcińskiego, która powstała z inicjatywy Cechu Cukierników i Piekarzy w Poznaniu, Izby Rzemieślniczej i Urzędu Miasta Poznania. Certyfikaty te przyznawane są na rok i należy je odnawiać przed każdym świętem - usłyszał reporter gazety od Marii Weber. Cukiernia Weberów taki certyfikat posiada.

Burmistrz Mogilna Leszek Duszyński powiedział nam, że nikt nie mógł przypuszczać, że znajdą się furtki prawne i będzie możliwość nieskrępowanego handlowania w województwie wielkopolskim rogalami marcińskimi. Zapowiedział, że w przyszłym roku wspomoże mogileńskich producentów rogali, by tak sprawę rozwiązać, aby 11 listopada każdy chętny mógł kupić rogale w gminie Mogilno w większej ilości punktów. Burmistrz zwraca jednak uwagę, że w Poznaniu to nie samorządowcy starali się o zgodę, tylko silna organizacja związkowa skupiająca cukierników i piekarzy. U nas zabrakło takiego wspólnego frontu.

Joanna Świetnicka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama