Reklama

Reklama

34-latek tłumaczy się z ataku na prezydenta

Mężczyzna, któremu prokuratura zarzuca usiłowanie czynnej napaści na prezydenta, przekonuje, że jest niewinny. Z relacji Remigiusza Dominiaka wynika, że chciał jedynie zaprezentować prezydentowi ulotki antyaborcyjne i porozmawiać na ich temat.

- W lewej ręce trzymałem reklamówkę, a w prawej ulotkę. W sposób widoczny chciałem zaakcentować, że ręce są zajęte i tam nie ma nic, co stanowiłoby zagrożenie - powiedział Remigiusz Dominiak.

Reklama

Prokuratura nie zmieniła jednak zarzutów postawionych mężczyźnie. - Dwa główne zarzuty to usiłowanie czynnej napaści na urzędującego prezydenta i stawianie czynnego oporu funkcjonariuszom policji - poinformował Artur Krause z Prokuratury Okręgowej w Toruniu.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje