Reklama

Reklama

Poruszające wyznania syna Pablo Escobara. "Publicznie proszę o wybaczenie"

Aż do teraz sądziliśmy, że na temat Pablo Escobara, narkotykowego króla wszech czasów, powiedziano już wszystko. Jednak dotychczas wszelkie opowieści pochodziły z zewnątrz, nigdy z prywatnej przestrzeni jego domu.

Ponad dwadzieścia lat po zakończeniu polowania na króla kokainy Juan Pablo Escobar przenosi się w przeszłość, by ukazać pełny portret swojego ojca - człowieka zdolnego do niewyobrażalnego okrucieństwa, ale i do nieskończonej miłości względem swoich bliskich.

Nie jest to opowieść o dziecku chcącym odkupić grzechy ojca, lecz szokujące spojrzenie na konsekwencje przemocy i ogromną potrzebę pokoju i przebaczenia.

Reklama

FRAGMENT KSIĄŻKI: 

Przez ponad dwadzieścia lat zachowywałem milczenie. W tym czasie próbowałem ułożyć sobie na nowo życie na wygnaniu. Na każdą rzecz przychodzi odpowiedni czas i książka ta, podobnie jak jej autor, musiała dojrzeć, przejść przez proces samokrytyki i pokory. Tylko w ten sposób mogłem zdobyć się na to, by usiąść i spisać historie, które nawet dziś dla kolumbijskiego społeczeństwa pozostają nieznane.

Także Kolumbia dojrzała wreszcie do tego, by mnie wysłuchać. Dlatego uznałem, że nadeszła pora, by podzielić się z czytelnikami doświadczeniem życia u boku takiego człowieka, jakim był mój ojciec. Kochałem go bezwarunkowo, a zrządzeniem losu stałem się przy nim świadkiem wydarzeń, które naznaczyły część kolumbijskiej historii.

Od chwili moich narodzin aż po dzień jego śmierci ojciec był mi przyjacielem, przewodnikiem, nauczycielem i doradcą. Kiedy jeszcze żył, prosiłem go kilka razy, by spisał swoją prawdziwą historię, ale nie chciał o tym słyszeć: "Grégory, zanim zabierzesz się do spisywania historii, najpierw powinieneś ją zakończyć".

Poprzysiągłem sobie pomścić śmierć ojca, ale bardzo szybko porzuciłem tę myśl. Wszyscy mamy prawo się zmieniać, a ja od ponad dwóch dekad żyję w środowisku szanującym zasady tolerancji, pokojowego współistnienia, dialogu, wybaczenia, sprawiedliwości i pojednania.

Moja książka nie ma służyć wylewaniu żali. Jej celem jest głęboka refleksja nad tym, jaka jest nasza ojczyzna, jak wygląda jej polityka. To próba odpowiedzi na pytanie, dlaczego w jej łonie rodzą się takie postacie, jak mój ojciec.

Szanuję życie i właśnie z takiej pozycji napisałem tę książkę; z perspektywy odmiennej i szczególnej. Nie mam przy tym żadnych ukrytych celów, w odróżnieniu od autorów większości tekstów na temat mojego ojca.

Książka ta nie pretenduje także do miana prawdy absolutnej. To próba poznania i zrozumienia losu mego ojca. Moje prywatne i bardzo osobiste dochodzenie. Ponowne odkrywanie tego szczególnego człowieka ze wszystkimi jego zaletami, ale także wadami. Większość zawartych tu historii opowiedział mi podczas długich, zimnych nocy w ostatnim roku swojego życia, przy ognisku; inne spisał dla mnie, gdy czuł, że śmierć z rąk jego wrogów była nieuchronna.

Badanie historii ojca zaprowadziło mnie do osób latami pozostających w cieniu, które dopiero teraz były gotowe pomóc mi w pracy nad książką, w nadziei, że ułatwi to mnie i wydawnictwu trafniejsze osądzenie wielu wątków. Ale przede wszystkim po to, by nikt nigdy więcej nie odziedziczył takiej nienawiści.

Nie zawsze byłem przy ojcu, nie znam wszystkich wydarzeń z jego życia. Kto twierdzi, że wie o nim wszystko, kłamie. Wiele faktów przywołanych w książce poznałem długo po tym, gdy się wydarzyły. Ojciec nigdy nie konsultował ze mną ani z nikim innym swoich decyzji; należał do ludzi, którzy działają na własny rachunek.

Wiele "faktów" dotyczących jego osoby znanych jest tylko połowicznie albo wcale. Dlatego też opowiedzenie jego historii wiązało się z dużym ryzykiem. Należało ją przedstawić z poczuciem wielkiej odpowiedzialności, gdyż niestety wiele z tego, co powiedziano, układa się w całość nazbyt spójną. Jestem przekonany, że weryfikacja, której wydawnictwo Planeta z redaktorem Edgarem Téllezem na czele poddało ten tekst, przyczyniła się do pomyślnego zakończenia tych starań.

Jest to zatem osobista, wnikliwa analiza osobowości człowieka, który nie tylko był moim ojcem, lecz także szefem organizacji mafijnej, jakiej wcześniej nie znano.

Publicznie proszę o wybaczenie wszystkie bez wyjątku ofiary mojego ojca. Szczerze ubolewam nad tym, że musiały znosić ataki ślepej i niespotykanej dotąd przemocy, która doprowadziła do śmierci wielu niewinnych. Dusze wszystkich tych zmarłych zapewniam, że z głębi serca pragnę uczcić pamięć każdej z nich.Książka ta pisana była ze łzami w oczach, ale bez urazy. Bez zamiaru donoszenia na kogokolwiek, bez szukania odwetu lub usprawiedliwiania przemocy ani tym bardziej chęci gloryfikowania zbrodni.

Czytelnik będzie zapewne zaskoczony początkowymi rozdziałami, w których po raz pierwszy ujawniam głęboki konflikt, jaki rozdzielił nas z rodziną ze strony ojca. Mamy za sobą dwadzieścia jeden lat nieporozumień. Wyciągnąłem z nich wniosek, że wielu spośród krewnych aktywnie przyczyniło się do doprowadzenia do śmierci mego ojca.

Nie pomylę się, jeśli powiem, że rodzina ojca prześladowała nas bardziej niż jego najgorsi wrogowie. Moje postępowanie wobec nich płynęło zawsze z miłości i bezwzględnego poszanowania rodzinnych wartości, które nie powinny zatracić się nawet w czasie najgorszej wojny, a już tym bardziej z powodu pieniędzy. Bóg i mój ojciec wiedzą, że bardziej niż ktokolwiek inny pragnąłem wierzyć, że tamta bolesna tragedia rodzinna to tylko koszmarny sen, a nie rzeczywistość, której powinienem stawić czoło.

Jestem wdzięczny ojcu za jego bolesną szczerość, którą zrządzeniem losu udało mi się zrozumieć, choć w żadnym razie nie chcę go usprawiedliwiać.

Po tym, jak prosiłem o wybaczenie w filmie dokumentalnym "Grzechy mojego ojca, dzieci zamordowanych liderów" Luisa Carlosa Galána i Rodriga Lary Bonilli powiedziały mi kilkakrotnie: "Ty też jesteś ofiarą". Moja odpowiedź od tamtej pory pozostaje niezmienna: tak, być może to prawda, zapewne jestem ostatnią z długiej listy ofiar wśród Kolumbijczyków.

Pablo Escobar zawsze brał odpowiedzialność za swój los,za swoje czyny i wybory życiowe — jako ojciec, jako człowiek i jako przestępca, który zadał Kolumbii i światu trudne do zagojenia rany. Marzę o tym, że któregoś dnia się one zabliźnią i zmienią w coś pozytywnego, tak by nikt nie odważył się powtórzyć tej historii, by wyciągnięto z niej wnioski.

Nie należę do dzieci ślepo zapatrzonych w ojca. Póki jeszcze żył, nieraz wyrzucałem mu akty przemocy i metody działania, błagałem go na wszelkie sposoby, by porzucił nienawiść, złożył broń, znalazł pokojowe metody rozwiązania swoich problemów.

W tysiącach opinii krążących na temat mojego ojca w jednym punkcie wszyscy są jednak zgodni: swoją rodzinę darzył bezwarunkową miłością.

Mam nadzieję, że będę wspominany przez wzgląd na czyny własne, a nie ojca. Zachęcam czytelnika, by pamiętał i o mnie,czytając te strony, by nie mylił mnie z Pablem Escobarem, bo to także moja historia.

Juan Pablo Escobar

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy