Pierwsze doniesienia ws. katastrofy wskazywały, że ciężarówka wjechała w bok jadącego pociągu. Włodzimierz Kiełczyński przekazał na konferencji prasowej, że odczytany w czwartek monitoring pozwolił ustalić nową wersję wydarzeń.
- Samochód wjechał bezpośrednio przed nadjeżdżający pociąg, nie udzielając pierwszeństwa i nie stosując się do świateł czerwonych na sygnalizatorach - podkreślił dyrektor Biura Bezpieczeństwa PKP Polskich Linii Kolejowych.
Według jego informacji ciężarówka miała wjechać przed czoło lokomotywy, co doprowadziło do jej podniesienia. Ta zahaczyła następnie o samochód, obróciła się o 180 st. i przewróciła na pierwszy wagon powodując jego uszkodzenie.
- Wiemy już o tym, że ciężarówka wjechała od strony drogi krajowej nr 12. Nie jest jeszcze ustalone z której strony, z którego pasa ruchu - wskazał przedstawiciel PKP PLK.
- Nie znam jeszcze szczegółów, natomiast najprawdopodobniej uderzenie było w przednią część tej wanny na wysokości zbiornika z paliwem. (...) Część ziemi przy przejeździe jest spalona, czyli nastąpił zapłon tej ciężarówki. Najprawdopodobniej było to uderzenie w bak samochodu ciężarowego - zaznaczył Kiełczyński.
Według szacunków, w momencie uderzenia pociąg jechał z prędkością 117 km/h. Kiełczyński wskazał jednak, ze są to odczyty z systemu GPS, a nie znajdującej się w lokomotywie czarnej skrzynki.
Katastrofa pociągu na Mazowszu. Nowe ustalenia służb
Do katastrofy doszło w środę około godz. 11:25 w miejscowości Sokolniki Suche niedaleko Przysuchy (woj. mazowieckie). W wypadku brał udział pociąg Intercity 2820/1 "Koziołek" relacji Lublin Główny - Szczecin Główny. Robert Czerwiński z Prokuratury Okręgowej w Radomiu przekazał, że składem jechało około 114 osób. Chodzi o 111 pasażerów oraz trzech członków załogi.
W wyniku wypadki zginęła 39-letnia kobieta. Kolejne 10 osób, w wieku od 27 do 71 lat trafiło do szpitali. - Dwie osoby zostały zwolnione, osiem nadal przebywa w szpitalach w Radomiu, Kielcach i Opocznie - powiedziała PAP rzeczniczka mazowieckiej policji podinsp. Katarzyna Kucharska.
W poważnym stanie pozostają kierowca ciężarówki oraz maszynista.
- Ze względu na stan zdrowia maszynisty i kierowcy samochodu ciężarowego nie były wykonane z nimi czynności procesowe i na ten moment jestem daleka od tego, aby spekulować, jak doszło do tego zdarzenia - dodała Kucharska.
Ponadto, według informacji uzyskanych przez PAP w spółce, straty w związku z katastrofą oszacowano na trzy miliony złotych. - Do naprawy jest tor, podkłady i sieć trakcyjna. Musimy wymienić ponad 400 m torowiska i pięć słupów sieci trakcyjnej - mówiła Anna Znajewska-Pawluk z zespołu prasowego PKP PLK.
Zapewniła, że kolejarze starają się jak najszybciej usunąć skutki wypadku. - Jeżeli nie przeszkodzą nam warunki atmosferyczne i będziemy mogli iść zgodnie z założonym harmonogramem naprawy, udrożnimy najpierw jeden tor i pociągi po jednym torze pojadą w piątek w późnych godzinach wieczornych - powiedziała Znajewska-Pawluk.















