Reklama

Reklama

ŻW przejmuje dochodzenie ws. karambolu pod Toruniem. W jednym z aut był szef MON

Żandarmeria Wojskowa przejmuje sprawę wypadku na drodze krajowej nr 10 w Lubiczu Dolnym k. Torunia, w którym w środę wieczorem uczestniczył samochód z ministrem obrony narodowej Antonim Macierewiczem. - Karambol zostanie potraktowany jako kolizja drogowa - ustalił reporter RMF FM Krzysztof Zasada.

"Sprawę wypadku na drodze krajowej numer 10 w Lubiczu Dolnym przejmuje Żandarmeria Wojskowa, gdyż ich pojazdy uczestniczyły w zdarzeniu. Nie mogę potwierdzić informacji, że sprawcą wypadku była osoba wojskowa" - powiedziała PAP w czwartek rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy podinsp. Monika Chlebicz.

Reporter RMF FM Krzysztof Zasada ustalił, że karambol zostanie potraktowany jako kolizja drogowa. Mimo że były osoby poszkodowane - ich obrażenia - jak usłyszał w prokuraturze reporter, są niegroźne. Natomiast, aby takie zdarzenie uznać za wypadek, obrażenia musiałyby powodować niezdolność do normalnego funkcjonowania powyżej siedmiu dni - tutaj tak nie jest. 

Ostatecznie pomocy w placówkach medycznych udzielono nie trzem, a dwóm osobom. Dodatkowo śledczy potwierdzają, że wszystkie przebadane osoby na miejscu zdarzenia były trzeźwe - podaje RMF FM. 

Reklama

Rzecznik kujawsko-pomorskiej straży pożarnej st. kpt. Arkadiusz Piętak informował w środę wieczorem, że "w wypadku uczestniczyło siedem samochodów osobowych i laweta, w tym dwa pojazdy z kolumny żandarmerii wojskowej; trzy osoby zostały poszkodowane i trafiły do szpitala".

Minister Macierewicz, który wracał z sympozjum "Oblicza dumy Polaków", zorganizowanego w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, nie ucierpiał. Przesiadł się do innego samochodu z kolumny i wrócił do Warszawy.

"Na miejscu zdarzenia żaden kierowca nie został ukarany mandatem karnym" - powiedziała w czwartek PAP rzecznik toruńskiej policji podinsp. Wioletta Dąbrowska, potwierdzając nieoficjalną informację w tej sprawie RMF FM.

Reklama

Reklama

Reklama