W skrócie
- Prokuratura Regionalna w Warszawie skierowała akt oskarżenia przeciwko Antoniemu Macierewiczowi w związku z jego wypowiedzią podczas obrad Sejmu, dotyczącą gen. bryg. dr Jarosława Stróżyka oraz jego zastępców.
- Zarzucono mu znieważenie funkcjonariuszy publicznych oraz pomówienie ich o współpracę z rosyjskimi służbami specjalnymi, co mogło narazić ich na utratę zaufania.
- Antoni Macierewicz nie przyznał się do popełnienia zarzucanego czynu i odmówił składania wyjaśnień w sprawie.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Prokuratura Regionalna w Warszawie skierowała w czwartek do Sądu Rejonowego dla Warszawy - Śródmieścia akt oskarżenia przeciwko Antoniemu Macierewiczowi.
W komunikacie przekazano, że polityk Prawa i Sprawiedliwości został oskarżony o to, że 11 września ubiegłego roku jako poseł podczas obrad 40. posiedzenia Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej X kadencji, w trakcie publicznego wystąpienia, znieważył funkcjonariuszy publicznych.
Akt oskarżenia przeciwko Macierewiczowi. "Narażenie na utratę zaufania"
Chodzi o słowa skierowane pod adresem Szefa Służby Kontrwywiadu Wojskowego gen. bryg. dr Jarosława Stróżyka, a także jego zastępców - płk Krzysztofa Duszę i płk Artura Pluto, z powodu zajmowanych przez nich stanowisk
Antoni Macierewicz nazwał ich agentami rosyjskimi, a ponadto "pomówił tych funkcjonariuszy publicznych (...) o współpracę z rosyjskimi służbami specjalnymi, a więc o takie postępowanie, które mogło poniżyć ich w opinii publicznej oraz narazić na utratę zaufania niezbędnego do zajmowania stanowisk, działając tym samym na ich szkodę".
Jak czytamy w komunikacie, zachowanie posła podlega art. 226 § 1 k.k., dotyczącemu znieważenia funkcjonariusza publicznego bądź osoby mu pomagającej, a także art. 212 § 2 k.k. mówiącemu o zniesławieniu za pośrednictwem środków masowego komunikowania.
Czyny te są zagrożone karą grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
Macierewicz znieważył SKW. Mówił o "rosyjskich agentach"
Początkiem czerwca tego roku prokuratura przekazała, że Antoni Macierewicz usłyszał zarzuty. Wcześniej zawiadomienie w tej sprawie złożyło kierownictwo Służby Kontrwywiadu Wojskowego.
Rzecznik prasowy Prokuratury Regionalnej w Warszawie prokurator Mateusz Martyniuk poinformował wówczas, że poseł "nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu i odmówił składania wyjaśnień".
Wypowiedź Macierewicza została zapisana przez sejmowy stenogram. Poseł PiS mówił wtedy: "To nie był przypadek, nie było to doraźne działanie, to był początek wojny. Otóż tę wojnę możemy wygrać, ale jeżeli szefostwo Służby Kontrwywiadu Wojskowego nadal będzie się składało z agentów rosyjskich, których pan Donald Tusk mianował w 2011 r. (...)". Zdanie to nie zostało dokończone, ponieważ - jak zaznaczono w adnotacji w stenogramie - wywołało ono "poruszenie na sali".
Następnie, mówiąc o funkcjonariuszach SKW poseł dodał, że "teraz znowu są szefami Służby Kontrwywiadu Wojskowego, czyli formacji, która ma największą wiedzę o armii i wie najwięcej o tym, co armia realizuje".
W związku z wypowiedziami Antoniego Macierewicza, Sejm uchylił mu immunitet w tej sprawie pod koniec kwietnia tego roku.
















