Reklama

Reklama

Znane Polki reagują na słowa Kaczyńskiego o "dawaniu w szyję"

Nie milkną echa słów Jarosława Kaczyńskiego. Prezes PiS podczas sobotniej wizyty w Ełku przyznał, że nie jest zwolennikiem bardzo wczesnego macierzyństwa, gdyż "kobieta musi dojrzeć do tego, aby być matką, ale jak do 25. roku życia daje w szyję to nie jest to dobry prognostyk w tych sprawach". Wypowiedź lidera partii rządzącej spotkała się ze sporą krytyką przeciwników politycznych, jak i znanych kobiet. Głos w tej sprawie zabrały m.in. posłanki Barbara Nowacka, Małgorzata Kidawa-Błońska oraz dziennikarki Beata Sadowska i Kinga Rusin. "Nie no, bo jak chłop 'daje w szyję', nieważne ile ma lat, to dzieci przecież się rodzą! Często niechciane, porzucane, zaniedbane, bite, ale są!" - napisała na Instagramie ta ostatnia.

Jarosław Kaczyński spotkał się w sobotę 5 listopada z mieszkańcami Ełku. Podczas swojego wystąpienia prezes PiS poruszył m.in. kwestię wsparcia dla polskich rodzin. Lider partii rządzącej podkreślił, że jego ugrupowanie zamierza podtrzymać wszystkie dotychczasowe działania w celu zwiększenia dzietności, a także planuje rozpocząć kolejne.

Polityk zaznaczył, że młode rodziny powinny być wspierane poprzez budownictwo mieszkaniowe i inne zachęty materialne, które mają przełamywać "pewien opór kulturowy". Dodał, że Warszawa "pomimo bogactwa" jest terenem, na którym rodzi się stosunkowo mało dzieci. - Czyli to nie jest kwestia tylko materialna, to jest kwestia pewnego nastawienia ludzi, a w szczególności pań - powiedział prezes Prawa i Sprawiedliwości.

Reklama

- Jeżeli na przykład utrzyma się taki stan, że do 25. roku życia dziewczęta, młode kobiety, piją tyle samo co ich rówieśnicy, to dzieci nie będzie. Pamiętajcie, że mężczyzna, żeby popaść w alkoholizm, to musi pić nadmiernie przeciętnie przez 20 lat. Jeden krócej, drugi dłużej, bo to zależy od cech osobniczych, a kobieta tylko dwa - mówił Jarosław Kaczyński.

Kaczyński zaznaczył, że nie jest zwolennikiem "bardzo wczesnego macierzyństwa", ponieważ "kobieta musi dojrzeć do tego, aby być matką". 

- Ale jak do 25. roku życia daje w szyję, to, trochę żartuję, ale nie jest to dobry prognostyk w tych sprawach - ocenił prezes PiS.

Kaczyński w ogniu krytyki. Znane kobiety reagują

Słowa lidera Prawa i Sprawiedliwości spotkały się z negatywnym odbiorem jego przeciwników politycznych. Wypowiedź Kaczyńskiego krytykowali m.in. Donald Tusk, Adrian Zandberg czy Robert Biedroń. Słowa polityka poruszyły też wiele kobiet. Oburzenia nie kryły dziennikarki i przedstawicielki sceny politycznej.

"Kiedyś Kaczyński powiedział o młodych, że siedzą przed komputerem, oglądają pornografię i piją piwo. Dziś o młodych Polkach, że nie rodzą dzieci, bo piją alkohol. Prezes tak postrzega ludzi i świat. Jest niezmiennie, od lat, oderwany od rzeczywistości" - napisała na TT Małgorzata Kidawa-Błońska.

W podobnym tonie na temat słów prezesa PiS-u wypowiedziała się posłanka Barbara Nowacka.

"Kaczyński tym bredzeniem o 'dawaniu w szyję' pokazał, jak nic nie wie o kobietach, naszych planach, marzeniach, życiu. Ale dał sobie prawo, by decydować o naszym życiu, marzeniach i ciałach. To źródło nieszczęść młodych Polek" - napisała na Twitterze.

"Ten moment, gdy znane kobiety mówią DOŚĆ! Dość obrażania przez pisowskich dziadów, dość głupich żartów i porykiwań. Brawo! I namawiam wszystkie kobiety, by reagowały. Bo to takie dziady, jak Kaczyński czy Ziobro tworzą dziś prawo/piekło kobiet w Polsce!" - napisała w mediach społecznościowych posłanka Lewicy Beata Maciejewska, udostępniając post Ewy Chodakowskiej, która również krytycznie odniosła się do słów Kaczyńskiego.



"Kobiety nie rodzą dzieci, bo dwa razy w tygodniu 'dają w szyję'?! Chwila! A czy ja nie mam dzieci właśnie z tego powodu?! Nie! Nie mam ich, ponieważ jest to mój świadomy wybór! I do tego świadomego wyboru, do tego, jak chcemy żyć, ma prawo każda z nas!" - napisała Chodakowska. 

"Wychodzi, że my Polki, wszystkie za młodu jesteśmy alkoholiczkami" - stwierdziła z kolei posłanka Katarzyna Lubnauer.

"Kaczyński skazał młode kobiety na cierpienie, a niektóre na śmierć, pozwolił policji pacyfikować manifestacje, w których sprzeciwiały się barbarzyńskiemu prawu, w końcu powiedział im, że zamiast rodzić dzieci 'dają w szyję'. Obiecuję: kobiety pogonią PiS, gdzie pieprz rośnie" - napisała na TT Izabela Leszczyna z PO. 

"Skąd tak świetnie zna pan kobiety?"

Do słów prezesa Prawa i Sprawiedliwości odniosła się również Beata Sadowska. Dziennikarka zaznaczyła w obszernym wpisie na Instagramie zaznaczyła, że urodziła dwoje dzieci po 25. roku życia.

"Szanowny Panie Prezesie (tak, lepiej zachować klasę niż jej nie mieć). To ciekawe, skąd tak świetnie zna pan kobiety, nie będąc jedną z nas i nawet nie będąc z jedną z nas. Ciekawe, skąd z taką pewnością wypowiada się pan o rodzicielstwie, nie będąc rodzicem. Ne wiem, to się wypowiem? Ciekawe, skąd pan wziął statystyki, że my, kobiety, zostajemy alkoholiczkami po 2 latach, a Wy, wybrańcy jak rozumiem, po 25 latach picia. Pierwszego syna urodziłam, mając 38 lat, drugiego - 41. Według pańskiego rozumowania (choć o rozum trudno tę dedukcję posądzać)  wcześniej byłam pijaczką i 'nie rokowałam'" - napisała Beata Sadowska.

Post dziennikarki spotkał się z pozytywnym komentarzem m.in. Anny Lewandowskiej. Trenerka oraz żona kapitana Reprezentacji Polski w Piłce Nożnej zamieściła pod wpisem emotikonkę przedstawiającą klaszczące dłonie.

Do dyskusji na temat słów Jarosława Kaczyńskiego włączyła się także Kinga Rusin.

"Jak on nas musi nienawidzić! Według niego jesteśmy patologicznymi pijaczkami nie potrafiącymi zapanować nad pociągiem do butelki. Zasugerował w Ełku, że w Polsce jest dramatycznie niska dzietność, bo... młode kobiety rzekomo piją! I to tyle co...faceci w ich wieku! Nie no, bo jak chłop "daje w szyję", nieważne ile ma lat, to dzieci przecież się rodzą! Często niechciane, porzucane, zaniedbane, bite, ale są!" - napisała na Instagramie.

Do kontrowersyjnych słów prezesa PiS-u w lakoniczny sposób, choć nie dosłowny, odniosła się także Monika Olejnik. Dziennikarka wstawiła na swój Instagram zdjęcie z kieliszkiem białego wina oraz podpisem: "na zdrowie w oparach absurdu".

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy