Reklama

Reklama

Znaczna zmiana w pogodzie. Deszcz przestaje padać i nadchodzi ocieplenie

Niż z opadami i burzami, który przemieszczał się w weekend nad Polska nie spowodował wielkich strat, a straż pożarna w całym kraju odnotowała 430 interwencji. Dominowały podtopienia i przewrócone, bądź połamane drzewa. Najwięcej pracy ratownicy mieli na Dolnym Śląsku. Synoptycy zapowiadają, że niż z opadami przemieści się poza granice Polski, a od poniedziałku czeka nas ocieplenie.

Państwowa Straż Pożarna odnotowała w sobotę 430 interwencji. Działania strażaków dotyczyły głównie reakcji na podtopienia ulic i budynków, do których doszło wskutek ulewnych deszczów.

- Mieliśmy też interwencje dotyczące przewróconych drzew, połamanych gałęzi - powiedział rzecznik komendanta głównego Państwowej Straży Pożarnej bryg. Karol Kierzkowski.

Najwięcej interwencji było w woj. dolnośląskim, gdzie strażacy wyjeżdżali do akcji 100 razy.

- 70 interwencji było na terenie woj. śląskiego, 55 w woj. podkarpackim, po około 30 w lubelskim, łódzkim i mazowieckim - podał Kierzkowski.

Reklama

- Można powiedzieć, że było umiarkowanie spokojnie - wskazał rzecznik i dodał, że "nie było osób rannych, ani uszkodzeń budynków".

Mazowsze: Nawałnice ominęły Warszawę

- Odnotowaliśmy około 25 drobnych zdarzeń związanych z sytuacją pogodową w powiecie lipskim (woj. mazowieckie) - powiedział mł. bryg. Rafał Gołębiewski z mazowieckiej komendy wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej. - Zdarzenia, które wystąpiły na terenie powiatu lipskiego, były związane z wystąpieniem dość silnych ulew i wiatru - wyjaśnił strażak.

Dwie ofiary śmiertelne burz nad Polską. Wiele zniszczeń

- Były to zalania, podtopienia, wypompowywanie wody z posesji i domów - dodał mł. asp. Michał Kucharski z Komendy Powiatowej PSP w Lipsku. Przekazał też, że "to były drobne zdarzenia, z którymi straż powiatu lipskiego poradziła sobie samodzielnie". - Wiele razy wyjeżdżały do zdarzeń również jednostki OSP - wskazał.

Z kolei Gołębiewski pytany o sytuację pogodową w Warszawie i na całym Mazowszu przekazał, że strażacy nie mieli żadnych informacji o ekstremalnych czy niebezpiecznych sytuacjach wymagających interwencji w stolicy i regionie. Nikt nie ucierpiał. Dodał także, że intensywny deszcz ustał.

Śląskie: Epicentrum w okolicach Częstochowy

76 razy interweniowali minionej doby śląscy strażacy, usuwając skutki opadów deszczu i silnego wiatru - podały regionalne służby kryzysowe. Blisko 1,2 tys. odbiorców zostało pozbawionych prądu. Opady deszczu spodziewane są w regionie także w niedzielę, jednak będą nieco mniej intensywne.

Strażacy najczęściej (47 razy) wypompowywali wodę z miejsc podtopionych przez intensywne opady, a 29 interwencji dotyczyło usuwania skutków silnego wiatru - podało Wojewódzkie Centrum Zarządzania Kryzysowego w Katowicach.

Pogoda najbardziej dała się we znaki na północy woj. śląskiego - w powiatach: częstochowskim (27 interwencji), kłobuckim (12) i zawierciańskim (4). Nie zanotowano poważniejszych zdarzeń.

Ulewy i burze nad Polską. Ponad tysiąc interwencji strażaków

Z kolei w zachodniej części woj. śląskiego (powiatach raciborskim i rybnickim) warunki pogodowe przyczyniły się do przerw w dostawach energii elektrycznej do 1167 odbiorców - 26 stacji energetycznych zostało pozbawionych zasilania. 

Najwięcej gospodarstw domowych (ok. 800) nie ma prądu w gminie Kornowac w powiecie raciborskim i w miejscowości Lyski w powiecie rybnickim (358). Nie działała też jedna stacja transformatorowa w Raciborzu, gdzie prądu nie miało ośmiu odbiorców. Energetycy zapewniali, że w niedzielę do godzin przedpołudniowych dostawy energii zostaną przywrócone.

W niedzielę do wieczora w woj. śląskim nadal obowiązuje ostrzeżenie pogodowe drugiego stopnia, wydane w piątek przez Biuro Prognoz Meteorologicznych IMGW, informujące o silnym deszczu. Prognozowane są opady deszczu o natężeniu umiarkowanym, okresami silnym. O ile jednak na sobotę i w nocy prognozowano opady rzędu 30-60 mm - w niedzielę ma to być od 10 do 20 mm. Opadom mogą towarzyszyć burze z porywami wiatru do 70 km na godzinę.

Hydrolodzy ostrzegają przed możliwością przyboru wód w rzekach. Dotąd jednak w woj. śląskim poziom wód nigdzie nie przekroczył stanu ostrzegawczego lub alarmowego.

W Łódzkiem brak prądu i zagrożenie

Zerwane linie energetyczne pozbawiły prądu odbiorców w Łódzkiem.

- W całym województwie pozbawionych prądu jest 2780 gospodarstw. Najwięcej - 2312 - w rejonie Łowicza, gdzie doszło do zerwania linii energetycznej przez połamane konary drzew. Intensywne deszcze przechodzą nad regionem od soboty, jednak na razie nie ma zagrożenia większymi podtopieniami czy zalaniami. Straż pożarna interweniowała w pojedynczych przypadkach - powiedział dyżurny Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego w Łodzi Cezary Zarzycki.

Nad woj. łódzkim ulewne deszcze przechodzą od soboty. Nadal obowiązuje tam ostrzeżenie drugiego stopnia przed intensywnymi opadami. Miejscami spadło tam bowiem od 40 do 70 mm deszczu. Taki stan będzie utrzymywać się do ok. godz. 20 w niedzielę, a prawdopodobieństwo wystąpienia deszczu oceniono na 80 proc.

Świętokrzyskie: Wiatr łamał drzewa i gałęzie

Połamane drzewa na drogach i podtopione budynki - to efekt intensywnych opadów deszczu, które nawiedziły region świętokrzyski. Towarzyszyły im burze i silne wiatry.

- Od soboty świętokrzyscy strażacy interweniowali 15 razy - poinformował st. kap. Marcin Fudalej z Wojewódzkiego Stanowska Koordynacji Ratownictwa PSP w Kielcach.

Przejechał szybko przez kałużę. Zalał silnik i jeszcze dostał za to mandat

- Osiem razy usuwaliśmy połamane konary drzew z dróg, a w siedmiu przypadkach wypompowywaliśmy wodę z zalanych piwnic i pomieszczeń - powiedział strażak.

Najwięcej interwencji było w powiecie sandomierskim, gdzie padało najbardziej intensywnie.

Na całym obszarze woj. świętokrzyskiego do północy z niedzieli na poniedziałek obowiązuje ostrzeżenie drugiego stopnia przed intensywnymi opadami deszczu i burzami z gradem, którym towarzyszą silne porywy wiatru.

Odwołany alarm pogodowy w Kujawsko-pomorskiem

Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej odwołał ostrzeżenie przed intensywnym deszczem w niedzielę w zachodniej części województwa kujawsko-pomorskiego po tym, jak przestał tam padać deszcz. Nadal obowiązuje ostrzeżenie dla pozostałej części regionu.

Komunikat dotyczy Bydgoszczy i powiatów: bydgoskiego, inowrocławskiego, mogileńskiego, sępoleńskiego, świeckiego, tucholskiego i żnińskiego.

IMGW w sobotę wydało ostrzeżenie przed intensywnymi opadami deszczu w całym województwie kujawsko-pomorskim, informując o obowiązywaniu alertu do wieczora w niedzielę. Synoptycy prognozowali opady deszczu o natężeniu umiarkowanym, okresami silnym. Ich przewidywana wysokość to od 20 do 50 mm.

Bieszczady: Śliskie szlaki. Trudne warunki

Deszczowa pogoda panuje od kilkunastu godzin w Bieszczadach i Beskidzie Niskim. - Opady są prognozowane także w ciągu dnia - powiedział w niedzielę ratownik dyżurny bieszczadzkiej grupy GOPR Jerzy Godawski.

Rano w Cisnej i Ustrzykach Górnych termometry pokazywały 16-18 stopni Celsjusza. - Jest bezwietrznie. Widać w promieniu jednego kilometra - zauważył ratownik.

Siedem najbardziej denerwujących zachowań Polaków nad Bałtykiem

Po opadach szlaki górskie są błotniste i śliskie. - Turyści powinni pamiętać, że prognozy deszczową pogodę zapowiadają również w niedzielę - dodał Godawski.

W Bieszczadach ruch turystyczny jest umiarkowany. Ostatniej doby ratownicy górscy nie byli wzywani do interwencji. W Bieszczadach i Beskidzie Niskim nad bezpieczeństwem turystów czuwa blisko 130 ratowników i kandydatów na ratowników górskich.

Pogoda na niedzielę i poniedziałek

- W niedzielę wciąż padać będzie na wschodzie Polski. Na zachodzie i północy kraju pogodnie - powiedziała Małgorzata Tomczuk z Centralnego Biura Prognoz Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej - Państwowego Instytutu Badawczego.

- W niedzielę pogodnie będzie na Wybrzeżu, Pomorzu i zachodzie Polski. W centrum i na wschodzie pochmurnie i deszczowo. Lokalnie może spaść do 20-30 mm deszczu, a na wschodzie możliwe są burze, w czasie których porywy wiatru będą osiągały 65 km/h - powiedziała synoptyk IMGW. 

- Temperatura maksymalna wyniesie 15-17 stopni Celsjusza w strefie opadów na północnym wschodzie, w centrum 16-18, około 19 st. na Górnym Śląsku i w Małopolsce, do 27 stopni na zachodzie. Wiatr będzie słaby i umiarkowany, chwilami porywisty, głównie z kierunków północnych - powiedziała Tomczuk.

W nocy z niedzieli na poniedziałek zachód kraju będzie pogodny, a wschód z dużą ilością chmur i słabnącymi opadami deszczu. Temperatura minimalna wyniesie nocą w dolinach Sudetów i Karpat od 9 do 11 stopni, na Pomorzu będzie 10-11 stopni. Na pozostałym obszarze od 12 do 17 st. Celsjusza. Wiatr słaby, zmienny.

Z kolei w poniedziałek niż ze strefą opadów opuści granice kraju i od zachodu do Polski napłynie cieplejsze powietrze.

Ta apka mówi, kiedy spadnie deszcz - co do minuty! Wypróbuj nową aplikację Pogoda Interia! Zainstaluj z Google Play lub App Store

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy