Reklama

Reklama

Zmiany klimatu. "Zamiast dyrektywy powodziowej, czas na suszową"

"Do ochrony przed powodziami Polskę i inne kraje zmusza obecnie unijna dyrektywa powodziowa, którą trzeba wdrażać bez względu na to, czy niedawno była powódź, czy nie" - mówi w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej prof. Zbigniew Kundzewicz, hydrolog i klimatolog z Wydziału Inżynierii Środowiska i Inżynierii Mechanicznej Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. "Czas na dyrektywę suszową" - dodaje naukowiec, który podkreśla, że w Polsce susza trwa od 2015 roku.

Susza w Polsce panuje od 2015 roku - twierdzi prof. Zbigniew Kundzewicz, hydrolog i klimatolog z Wydziału Inżynierii Środowiska i Inżynierii Mechanicznej Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu.

Hydrolog: Siedem lat suszy w Polsce

W wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" naukowiec przypomniał, że według unijnego Globalnego Obserwatorium Suszy klęska objęła w tym roku ponad dwie trzecie Unii Europejskiej i Wielkiej Brytanii. Według naukowca w Kaub w Niemczech Ren ma głębokość zaledwie 36 cm. 

Przyznał jednak, że susza w Polsce nie jest w tym roku aż tak drastyczna w porównaniu z tym, co dzieje się w Europie Zachodniej i Południowej, a zwłaszcza z rzekami Tamizą, Loarą i Padem.

Reklama

Susza nie jest - według naukowca - zaskoczeniem. W 2015 roku rekordowo płytka Wisła odsłoniła łupy wojenne, które zatonęły Szwedom w XVII wieku. Lata 2016-17 były mniej wilgotne, a w latach 2018-19 susza wróciła.

Ogromny problem. Susza w Polsce znów uderzyła

"W 2020 r. najpierw mocno padało w lutym, ale był to deszcz, a nie śnieg, a potem przyszedł bardzo suchy kwiecień. W efekcie mieliśmy potężną suszę wiosenną" - tłumaczy hydrolog, mówiąc o groźnej zmianie struktury sezonowej opadów. Dodał, że w ciągu 2022 i 2021 roku zdarzyło się wiele gwałtownych opadów związanych z podtopieniami.
Gleba nie była w stanie przyjąć obfitych i gwałtownych opadów. Susza przypomniała o sobie w tym roku.

W Europie Zachodniej potężne fale upału i susza uderzyły już w 2003 r. "Kolejna paneuropejska susza przyszła w 2010 r." przypomina naukowiec, który podkreśla, że obecnie upał jest rekordowy w Hiszpanii, Anglii i we Francji.

Klimatolog: Nadchodzi nowa klimatyczna norma

Według naukowca o wywołanie konkretnych klęsk nie można wprost oskarżać globalnego ocieplenia. 

"Ale wiadomo, ze zmiany klimatu, które są odpowiedzialne za wzrost liczby i mocy fal upałów, rozregulowały obieg wody w przyrodzie, zwiększając i częstotliwość, i moc ekstremalnych susz oraz, co charakterystyczne, ulewnych opadów i powodzi, w tym tzw. błyskawicznych, które szczególnie dotykają miast czy rejonów górskich " - dodał klimatolog.

Naukowiec twierdzi, że ekstremalne zjawiska pogodowe stają się normą.

"Według prognoz klimatycznych już w drugiej połowie XXI wieku upały i susza jak te z 2003 r. będą Europę nawiedzać średnio co dwa lata" - powiedział.

Tamiza wysycha. Alarm w Wielkiej Brytanii

Ostrzegł, że to zagrożenie dla rolnictwa, produkcji energii, w tym elektrowni węglowych i jądrowych, przemysłu oraz turystyki i gospodarstw domowych.

Jak temu zaradzić? "Musimy zatrzymywać jak najwięcej wody opadowej - w małych zbiornikach retencyjnych i przede wszystkim w ekosystemach" - powiedział naukowiec.

Jego zdaniem "powinniśmy przestać roić o przekształceniu naszych rzek w kanały dla wielkiej żeglugi transportowej". Jak dodał ich wyprostowanie zniszczy ekosystemy rzek i sprawi, że jeszcze szybciej odprowadzą wodę do Bałtyku.

"Każda kropla wody powinna być święta" - mówi prof. Zbigniew Kundzewicz, zalecając oszczędzanie wody, oczyszczanie jej i ponowne użycie. Podkreślił, że do podlewania trawników powinna być używana tzw. "woda szara", czyli brudna.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy