Reklama

Reklama

Zmiana ordynacji wyborczej. Przeciw także zwolennicy PiS

Z sondażu IBRiS dla wynika, że obywatele nie chcą zmian w ordynacji, szczególnie w roku przedwyborczym. Takiego zdania jest prawie 65 proc. wyborców.

Sondaż pracowni IBRiS przeprowadzono na zlecenie "Rzeczpospolitej".

"Co ciekawe, niemal połowa zwolenników PiS opowiada się przeciw zmianom, które w zamyśle części polityków obozu władzy miałyby przynieść jej wymierne korzyści - w przeliczeniu na mandaty" - napisano. Podkreślono, że "wśród zwolenników opozycji niechęć do zmian ordynacji deklaruje aż 84 proc. badanych".

Zmiana ordynacji wyborczej. Najnowszy sondaż

"Co o perspektywie zmian w ordynacji w roku wyborczym myślą obywatele? Większość jest sceptyczna" - czytamy w dzienniku.

Jak wyjaśniono, "odpowiedź 'nie powinno się dokonywać zmian ordynacji na rok przed wyborami' wskazało aż 64,1 proc. badanych, 18,8 proc. było 'za', a 17,1 proc. 'nie miało zdania'".

Reklama

Zwrócono uwagę, że kolejna kwestia, "czyli pytanie, czy 'zmiana ordynacji wyborczej jest potrzebna', wywołuje mniej jednoznaczne reakcje". "28,7 proc. badanych uważa, że tak, zmian dokonać należy" - czytamy. "Trzeba jednak podkreślić, że pytanie dotyczy wszelkich ewentualnych zmian, a nie tylko tych, które proponuje PiS" - wyjaśniono.

Jak zaznaczono, "największa grupa - 47 proc. - uważa, że zmiany nie są potrzebne, a jedna czwarta pytanych nie ma w tej sprawie zdania". "Za to wyraźna większość jest przekonana, że 'zmiana ordynacji ma znaczenie dla wyborów' - uważa tak 56,5 proc. respondentów, 26,6 proc. jest zdania przeciwnego, a 17 proc. - nie wie" - czytamy w dzienniku.

Sondaż: Zmiana ordynacji nie przed wyborami

Podkreślono, że "prawie połowa zwolenników obozu rządzącego (48 proc.) także uważa, że nie powinno się zmieniać ordynacji na rok przed wyborami", a tylko "33 proc. z nich ma zdanie odwrotne". "Wśród zwolenników opozycji to aż 84 proc. (tylko 5 proc. uważa, że należy), a w grupie niezdecydowanych - 56 proc." - napisano.

"Ludzie zadają sobie pytanie: 'czy taki obywatel jak ja będzie mieć odpowiednią reprezentację?'" - analizuje politolożka prof. Ewa Marciniak z Uniwersytetu Warszawskiego, cytowana w artykule.

Wyjaśniła, że "jako chodzący na wybory obywatele oczekujemy przewidywalności politycznej". "System wyborczy zaś jest elementem stabilizacji całego systemu politycznego" - podkreśliła Marciniak. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy