Zmiana ministra sportu. Opozycja mówi o "dożynkach" Donalda Tuska
Jakub Rutnicki zostaje nowym ministrem sportu. Kiedy w Platformie Obywatelskiej pytamy o powody zmiany, słyszymy, że przeważyły argumenty niezwiązane z działaniem samego ministerstwa. Z kolei posłowie PiS zupełnie otwarcie mówią o rozliczeniach po kampanii wyborczej. - Donald Tusk próbuje urządzić dożynki ekipie Rafała Trzaskowskiego - ocenia w rozmowie z Interią Michał Moskal.

Jakub Rutnicki ma 46 lat. W 2002 roku ukończył studia na Wydziale Nauk Społecznych i Dziennikarstwa Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu. W swojej karierze miał epizod rozrywkowy, był finalistą pierwszej edycji programu telewizyjnego "Idol".
Jakub Rutnicki będzie nowym ministrem sportu i turystyki
Zaraz po studiach Rutnicki zasiadał przez trzy lata w radzie powiatu szamotulskiego. Następnie - od 2005 roku - zasiada w Sejmie, wybierany z list Platformy Obywatelskiej.
W Sejmie IX kadencji (2019-2023) piastował funkcję przewodniczącego Komisji Kultury Fizycznej, Sportu i Turystyki. Teraz stanie czele resortu sportu.
Czytaj też: To on zastąpi Sławomira Nitrasa. Kim jest nowy minister sportu?
"Utrzymać kurs". Dlaczego Sławomir Nitras stracił stanowisko?
Jakie zmiany czekają Ministerstwo Sportu i Turystyki. O tym rozmawiamy w Sejmie z obecnym członkiem komisji sportu Patrykiem Jaskulskim.
- Myślę, że priorytetem jest utrzymanie kierunku zmian, czyli inwestowanie w lokalne kluby. Wsparcie kobiet w sporcie zawodowym. Bardzo ważne jest to, żeby stawiać na rozwój infrastruktury i popularyzować sport wśród wszystkich obywateli. Liczę bardzo mocno na to, że minister Rutnicki będzie kontynuował inwestycje w infrastrukturę przyszkolną, w postaci orlików, bieżni, boisk do koszykówki i siatkówki. Ważne też, żeby była ogólnodostępna - mówi Interii polityk Platformy Obywatelskiej.
Skoro kierunek działań ministerstwa ma być utrzymany, dopytujemy, dlaczego konieczna była zmiana ministra. Jaskulski odpowiada krótko, że to adresatem pytania powinien być premier.
Pytamy więc dalej, jak poseł ocenia dotychczasowego szefa resortu - Sławomira Nitrasa.
- Uważam, że minister Nitras był dobrym ministrem. Jeśli jakieś względy przeważyły, to raczej nie te związane z tym, jak prowadził resort - podkreśla Jaskulski.
Kiedy dopytujemy, czy to element rozliczeń kampanii wyborczej, poseł zaznacza, że nie chce ocenić decyzji szefa rządu.
Nitras był jednym z najważniejszych sztabowców Rafała Trzaskowskiego w trakcie kampanii prezydenckiej.
Tymczasem politycy PiS wskazują na jasne powiązanie zmiany ministra z ostatnimi wyborami.
Czytaj też: Wyrzucenie Nitrasa z rządu bardzo wymowne. Tusk wysłał jasny sygnał
"Dożynki w PO". Poseł PiS o awansie Jakuba Rutnickiego
- Ministerstwo dopingu przestaje być ministerstwem dopingu, zaczyna być ministerstwem sportu pod rządami człowieka, który słynie głównie z pohukiwania z mównicy sejmowej, w sposób dość prymitywny - komentuje zmianę w resorcie Michał Moskal z PiS.
Czy przeważyła ocena premiera odnośnie działań Nitrasa podczas kampanii prezydenckiej?
- Pewnie jest to jakaś forma rozliczeń, to widać, że w sezonie dożynkowym Donald Tusk próbuje urządzić dożynki ekipie Rafała Trzaskowskiego, więc ci ludzie są po prostu eliminowani. Jeśli ktoś się spodziewał, że to będzie inaczej wyglądać w Platformie Obywatelskiej, to musiał być skrajnie naiwny. W PO się błędów nie wybacza, więc dzisiaj będzie rzeź tych, którzy nie dowieźli. Tylko ta rzeź za każdym razem kończy się tym, że kolejne kadry Platformy są coraz słabsze. Naprawdę, upaść niżej, niż powołać Sławomira Nitrasa na ministra, to już pewne osiągnięcie - mówi nam poseł PiS.
O samym Rutnickiem również wypowiada się krytycznie. - To człowiek, który w Sejmie wybija się, jeśli chodzi o takie zwyczajne, prostackie chamstwo i to jest najlepsza ocena - uważa Michał Moskal.
Jakub Krzywiecki
Chcesz porozmawiać z autorem? Napisz na jakub.krzywiecki@firma.interia.pl











