Reklama

Reklama

Zmarł Józef Walaszczyk - Sprawiedliwy wśród Narodów Świata

W wieku 102 lat zmarł Sprawiedliwy wśród Narodów Świata - Józef Walaszczyk. Przez całą okupację ryzykował własne życie, aby pomagać Żydom. Mimo trudności, które spotykały go często ze strony władz PRL, próbował prowadzić normalne życie. Jego zasługi zostały docenione zarówno w Polsce, jak i na świecie. W czasie II wojny światowej uratował z rąk Niemców 53 osoby.

Józef Walaszczyk urodził się 13 listopada 1919 roku w Częstochowie, dorastał w Warszawie. Przed 1939 rokiem Józef zdał tzw. małą maturę. Podczas okupacji pracował w rodzinnym majątku w Rylsku (woj. łódzkie), ale często jeździł do Warszawy, gdzie poznał Irenę Front, która nie zdradziła swojego żydowskiego pochodzenia. 

Kobieta ujawniła prawdę dopiero podczas niespodziewanej kontroli Gestapo w pensjonacie, gdzie się zatrzymali. Józef Walaszczyk zamknął ją w pokoju, a sam wyszedł na korytarz, aby poddać się kontroli. Po wylegitymowaniu zasymulował problemy żołądkowe i zamknął się w toalecie.

Reklama

Przez całą wojnę ryzykował własne życie

- Gestapowiec podszedł do mojego pokoju i zaczął krzyczeć do kierowniczki, aby otworzyła drzwi. Powiedziała, że nie może, ponieważ jest wynajmowany przez tego chorego pana. Jeszcze raz sprawdził dokumenty i zrezygnował z kontroli. Zabrałem Irenę do mojej kawalerki, a ja pojechałem zrobić jej aryjskie papiery, żeby mogła egzystować - wspominał Józef Walaszczyk na filmie wyświetlonym podczas uroczystości z okazji jego setnych urodzin bohatera.

Dokumenty zostały przygotowane przez przyjaciół Walaszczyka z Armii Krajowej, ale warunkiem ich wystawienia było zawarcie fikcyjnego małżeństwa przez parę. Przyszły Sprawiedliwy wśród Narodów Świata, zgodził się pomimo tego, że w razie wpadki ryzykował własne życie.

Łapówka za uwolnienie kobiety

Irena niedługo potem została złapana przez Niemców i uwięziona wraz z grupą 20 żydowskich znajomych. Jedyną szansą na pomyślne rozwiązanie było wydostanie ich wszystkich. Gestapowcy zgodzili się na to pod warunkiem łapówki w wysokości kilograma złota w wyrobach jubilerskich. Walaszczyk miał na ich zgromadzenie zaledwie kilka godzin. Pomogli przyjaciele m.in. ukrywający się Żydzi.

- O piątej przyjechała więźniarka. Spytali się czy gold jest. Mnie jakoś udało się to uzbierać. Tych dwudziestu wyleciało, Irena również wyszła - wspominał na filmie Walaszczyk. Po szczęśliwym wydostaniu dziewczyny umieścił ją wraz z dwiema koleżankami w świeżo zakupionym mieszkaniu na ulicy Emilii Plater w Warszawie. Przebywały tam aż do wybuchu powstania. Po jego upadku spotkały się z Józefem i udały się do jego majątku w Rylsku.

Za swoje bohaterstwo otrzymał zaszczytny tytuł

Józef Walaszczyk pomagał także mieszkańcom getta warszawskiego, skąd przygotowywał dla AK meldunki o sytuacji więzionej ludności. Pomógł także kilkudziesięciu Żydom z Rawy Mazowieckiej. 

W 1941 roku zwrócił się do niego znajomy kupiec, który poprosił go o pomoc dla 40 młodych Żydów. Udało mu się wynegocjować z dyrektorem Arbeitsamtu zgodę na zatrudnienie 30 pracowników w fabryce, którzy dzięki temu przeżyli Holokaust. Po upadku powstania warszawskiego zorganizował placówkę Czerwonego Krzyża w Podkowie Leśnej, w której pomagał żołnierzom i cywilom ze stolicy.

Po wojnie Józef Walaszczyk i Irena Front rozstali się, choć utrzymywali ze sobą kontakt, a dawna ukochana nie zapomniała o wybawcy. Dzięki niej Józef Walaszczyk w 2002 r. otrzymał tytuł Sprawiedliwego wśród Narodów Świata. Został wiceprezesem Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Sprawiedliwych wśród Narodów Świata.

Lata po wojnie nie były dla niego łatwe

Po wojnie Walaszczyk przeniósł się do Krakowa, ale po kilku latach zdecydował się powrócić do Warszawy. Przez wiele lat próbował prowadzić wiele własnych firm i przedsiębiorstw, jednak wskutek licznych utrudnień stosowanych przez władze PRL jego zakłady i fabryki, które niekiedy współprowadził ze swoimi żydowskimi kolegami, były szybko likwidowane.

Na początku lat 50. uzyskał uprawniania mistrzowskie z kaletnictwa, dzięki czemu mógł otworzyć swoją pracownie przy ul. Sobieskiego w Warszawie, którą prowadził do później starości.

List od prezydenta

Z okazji setnych rodzin Józefa Walaszczyka list do jubilata wystosował prezydent RP Andrzej Duda. "Pragnę przekazać wyrazy głębokiego szacunku dla Pana życiowej postawy i czynów, a zwłaszcza za to, że podczas II wojny światowej pospieszył Pan na ratunek i znalazł schronienie dla kilkudziesięciu żydowskich współobywateli. W imieniu Rzeczypospolitej chcę dziś z całego serca podziękować Panu za ten bezprzykładny heroizm, odwagę i wierność najwyższym zasadom" - napisał prezydent w 2019 roku. 

W tym samym roku Ośrodek Karta udostępnił online wspomnienia Józefa Walaszczyka "Przywracanie pamięci".

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy